Slider

Roszczenie o zachowek ulega przedawnieniu. Zupełnie tak samo, jak większość roszczeń o zapłatę. 🙂 czy jednak zawsze roszczenie w sprawie o zachowek będzie przedawnione po upływie 5 lat? Jednym z częściej zadawanych pytań jest … „czy jeszcze mogę wystąpić o zachowek, czy już jest na to za późno?”

Tymczasem…. właśnie nie wiedzieć kiedy „zrobiły się” wakacje. Co prawda póki co lato jakoś do najcieplejszych nie należy, ale zawsze pozostaje nadzieja, że będzie lepiej (czy jest w ogóle ktoś, kto nie lubi lata?)

Ale zanim jeszcze nadejdzie długo wyczekany urlop – zapowiadany wpis dotyczący właśnie przedawnienia.

Pisałam kiedyś jak wygląda przedawnienie roszczenia o zachowek, gdy podstawą nabycia spadku jest testament. Chyba nawet podawałam podstawę prawną, czyli art. 1007 k.c.

Wspominałam też, ze temat będzie kontynuowany.

Art. 1007 k.c. (na razie przynajmniej) nie został zmieniony. I dalej jest tam wskazany okres lat 5.

Tyle że jak to często w prawie bywa, wiele kwestii nie jest oczywistych. Sporo przepisów budzi wątpliwości i często potrzebna jest interpretacja Sądu Najwyższego.

Często jest tak, iż o stwierdzenie nabycia spadku ktoś występuje dopiero po upływie kilku lat od daty otwarcia spadku (no dobrze – od daty śmierci spadkodawcy). I bywa tak, że takie sprawy „ciągną się” w sądzie dość długo.

Bywa tez i tak, iż w/po sprawie o stwierdzenie nabycia spadku okazuje się, iż w masie spadkowej nic praktycznie nie ma. Może tak być, gdy spadkodawca jeszcze za życia rozporządził swoim majątkiem zawierając umowy darowizny.

Tak, gdy spadkodawca „porozdawał” majątek za życia, prawdopodobnie uprawniony będzie mógł wnosić pozew o zachowek.

(jak zawsze – są tu „kruczki i wyjątki”, bo czasem może mieć znaczenie kiedy ta darowizna miała miejsce, ale dziś nie o tym)

[kliknij aby kontynuować…]

Czy można odrzucić spadek zanim…

„Jak odrzucić spadek”-  tak, to często zadawane pytanie. Jeśli kiedyś będzie zakładka FAQ, to pytanie na pewno się tam znajdzie.

Odrzucanie spadku to jeden z najbardziej popularnych wątków na blogu.

(kiedyś – gdy zasadą było przyjmowanie spadku wprost, a nie jak dziś- z dobrodziejstwem inwentarza) był to wątek nawet jeszcze bardziej cieszący się powodzeniem niż obecnie.

Tytułem przypomnienia:

spadkobierca może odrzucić spadek w terminie 6 miesięcy – od daty kiedy dowiedział się o swoim powołaniu do spadku. Odrzucić spadek można także w kancelarii notarialnej. Opłata nie jest wygórowana, ale trzeba np. pamiętać o terminie.

Dziedziczenie ustawowe następuje według określonej kolejności.  Jeśli powołany w pierwszej kolejności do dziedziczenia odrzuci spadek, powołani w dalszej kolejności mogą podjąć decyzję czy spadek ten przyjmują, czy też nie.

Ale… całkiem często spadkobiercy powołani w dalszej kolejności pytali mnie, czy mogą odrzucić spadek zanim zrobią to osoby powołane do dziedziczenia w pierwszej kolejności – aby „mieć to z głowy” i w przyszłości już nie zawracać sobie głowy pilnowaniem terminów. Co dla nich byłoby wygodne, bo i tak są przekonani do decyzji o  odrzuceniu spadku. Zdarza się też i tak, ze np. taki spadkobierca powołany w dalszej kolejności zamierza na dłuższy czas wyjechać za granicę i nie chciałby w przyszłości być niepokojony spisami inwentarza po dalszym krewnym – po prostu chciałby spadek odrzucić i „raz na zawsze” mieć z tym spokój.

Tylko… nie ma w przepisach prawa spadkowego jasnego wskazania, czy na pewno takie odrzucenie spadku „na zapas”, z ostrożności, przed powołanymi wcześniej spadkobiercami na pewno będzie skuteczne.

A ponieważ powstał problem, ktoś będzie musiał go rozwiązać.

I tym „kimś” będzie Sąd Najwyższy.

Sąd Najwyższy został niedawno zapytany przez jeden z sądów okręgowych

„czy skutecznym jest złożenie oświadczenia o odrzuceniu spadku przez osobę, w stosunku do której nie rozpoczął jeszcze biegu termin określony z art. 1015 § 1 k.c.?”

I zapewne wkrótce wszystko będzie jasne, a adwokaci nie będą już mieć wątpliwości doradzając w tej kwestii swoim klientom 🙂

To dobra wiadomość, że Sąd Najwyższy wyjaśni tę kwestię. Sama wielokrotnie  miałam wątpliwości w tym temacie, a zdania notariuszy były podzielone.

Oczywiście, jak tylko Sąd Najwyższy odpowie, od razu napiszę o tym na blogu.

I jeszcze jedno : ja osobiście mam nadzieję, że Sąd Najwyższy odpowie na to pytanie twierdząco.

(tzn. że takie oświadczenie złożone „przed terminem” jest ważne i wywołuje skutki prawne)

(dla zainteresowanych – sygnatura akt: III CZP 48/17)

Blog o prawie spadkowym ma już ponad 4 lata.

To całkiem dużo, jak na blog o prawie. A i przez ten czas artykułów uzbierało się całkiem sporo.

Ponieważ piszę artykuły po to, aby ktoś je czytał, postanowiłam sprawdzić, które z artykułów cieszą się największym powodzeniem.

Podobno zawsze jest inaczej niż myślisz…

Jednak nie tym razem.W sumie to było mniej więcej tak właśnie, jak myślałam.

Najchętniej czytane są wpisy dotyczące działu spadku:

Dział spadku w sądzie

Wielu spadkobierców czyli dział spadku 

(ten artykuł jest naprawdę popularny, pojawiło się pod nim prawie 300 komentarzy)

 

Jak pewnie wiecie z artykułów na blogu, przed działem spadku najczęściej ma miejsce :

Nabycie spadku

(dla przypomnienia: obecnie może mieć miejsce zarówno w sprawie sądowej, jak i w kancelarii notarialnej, gdzie notariusz sporządza akt poświadczenia dziedziczenia- oczywiście jeśli  spełnione są warunki określone w ustawie Prawo o notariacie)

Dużym zainteresowaniem cieszył się też od początku jego istnienia wpis o tym, co w sytuacji gdy umiera jeden ze współwłaścicieli nieruchomości, a jego spadkobiercy są zupełnie bierni:

Współwłaściciel zmarł, a jego spadkobiercy nic nie robią… 

(dla przypomnienia : nie tylko spadkobiercy mogą złożyć w sądzie wniosek o stwierdzenie nabycia spadku)

 

Dział spadku działem spadku, ale chętnie czytane były także artykuły dotyczące zachowku:

(czyli też tak jak myślałam)

Wszystko, co warto wiedzieć o zachowku

Zachowek, gdy była darowizna

7 rzeczy, o których powinieneś pamiętać pisząc pozew o zachowek

 

W dalszej kolejności do popularnych artykułów należą:

Dziedziczenie ustawowe – małżonek i dzieci 

Dziedziczenie a rozwód i separacja

 

Gdy w październiku 2015 r. zmieniły się przepisy dotyczące przyjmowania spadku często czytany był ten właśnie wpis

Prawo spadkowe – zmiana przepisów

(przypomnę : od czasu zmiany przepisów prawa spadkowego zasadą jest przyjmowanie spadku z dobrodziejstwem inwentarza)

 

Popularnością cieszyły się też wpisy gościnne.

(w sumie to rozumiem,bo też je lubię – a jest ich już na blogu całkiemsporo)

Podsumowaniu wpisów gościnnych poświęcona będzie odrębna notka – już niedługo.

I jeszcze jedno: jeśli jest coś, o czym chciałbyś przeczytać, napisz proszę w komentarzach pod tym wpisem.

Jednoosobowa działalność gospodarcza to bardzo popularna forma prowadzenia biznesu.  Jak większość tych „form” ma wady i zalety.

O zaletach może kiedy indziej. Dziś o wadach. A właściwie o takiej jednej wadzie, o której może nie pomyślałeś. Bo przecież kto myśli o takich kwestiach kiedy – pełen pomysłów i zapału – rejestruje działalność w urzędzie? No kto?

Taka „zwykła” działalność dość mocno różni się od – weźmy np. spółki z o.o.

Pomijając inne różnice, gdy wspólnik spółki z ograniczoną odpowiedzialnością umiera, spółka jako „osobna” osoba prawna istnieje sobie nadal.

A ta ” zwykła działalność”? Tu sprawa wygląda już „nieco” inaczej.

Pewnie słyszałeś, że taka działalność „umiera” wraz z przedsiębiorcą?

(niestety długi, w tym np. niezapłacone wynagrodzenia czy podatki pozostają)

I niestety obecnie bardzo wiele kwestii dotyczących prowadzenia działalności po śmierci przedsiębiorcy jest po prostu … w ogóle nie jest uregulowanych.

Tak – testament czy nawet zapis windykacyjny to dobry kierunek.

Po pierwsze, wielu przedsiębiorców w ogóle o tym nie myśli.

Zastanów się więc, póki to jest możliwe

 

A nawet jeśli przedsiębiorcy  tym myślą to niestety –  sam testament może niestety  nie wystarczyć.

I jeśli chodzi o zapewnienie bezproblemowej kontynuacji prowadzenia firmy, to zazwyczaj nie wystarcza.

Wiadomo – firma to umowy, wierzytelności, zobowiązania, kredyty, zatrudnieni pracownicy…

Pamiętasz – mówiłam już kiedyś, co dzieje się z zatrudnionymi pracownikami w sytuacji gdy przedsiębiorca prowadzący działalność umiera?

(jeśli jednak nie pamiętasz : tak, stosunek pracy wygasa z mocy prawa)

I tak – to inaczej niż w spółce z o.o.

Czasami prowadzenie firmy wymaga (ze względu na charakter działalności) uzyskania różnych koncesji, licencji czy zezwoleń. Ich uzyskanie czasem jest naprawdę niełatwe.

Zastanawiasz się jak ma się ten problem do tematu tego wpisu? Otóż właśnie testament nie wystarczy, gdy „na firmę” były udzielone np. koncesje, licencje czy zezwolenia…

Takie „rzeczy” nie przechodzą przecież automatycznie na następcę prawnego przedsiębiorcy.

Pozostaje jeszcze oczywiście kwestia dostępu do rachunku bankowego, na którym zgromadzone są tzw. środki pieniężne.

I takie drobiazgi, jak np. numer NIP.

[kliknij aby kontynuować…]

Separacja a dziedziczenie

Jak pewnie zauważyłeś, sporo na tym blogu o dziedziczeniu ustawowym (w końcu to blog spadkowy) – w tym o dziedziczeniu po sobie przez małżonków. Orzeczona sądownie separacja ma duży wpływ na dziedziczenie ustawowe.

Co do zasady małżonkowie po sobie dziedziczą.

(oczywiście w sytuacji gdy nie ma testamentu, zgodnie z którym spadkobiercami miałyby zostać inne osoby)

Po rozwodzie (tzn. gdy uprawomocni się wyrok rozwodowy) małżonkowie po sobie nie dziedziczą.

Ale w kro (kodeksie rodzinnym i opiekuńczym) jest jeszcze coś takiego jak separacja.

Sprawy o separację są znacznie rzadziej „na wokandzie” niż sprawy o rozwód, no ale czasem się zdarzają.

I jeśli już zapadnie orzeczenie sądu w przedmiocie separacji (a następnie się to orzeczenie uprawomocni) to małżonkowie nie będą po sobie dziedziczyć z mocy ustawy.

Separacja prawna – tylko w sądzie

Tylko pamiętaj :

separacja prawna to jedno, a tzw. separacja faktyczna to drugie.

Separacja faktyczna – najprościej rzecz ujmując – ma miejsce wtedy, gdy jedna z osób pakuje swoje walizki i na dłuższą chwilę wyprowadza się ze wspólnego mieszkania.

Tyle, że w sensie prawnym niewiele to zmienia.

(wiem, dla drugiej osoby może to być bardzo trudnym przeżyciem i „wywrócić życie do góry nogami” ale nadal pozostajecie małżeństwem ze wszystkimi tego konsekwencjami)

TAK, nawet jak jesteś w ustanowionej prawnie separacji, to możesz wskazać w testamencie małżonka jako spadkobiercę

(albo np. ustanowić na jego czy jej rzecz zapis windykacyjny, ale wtedy trzeba będzie wybrać się do notariusza)

Rzadko bo rzadko, ale czasem to się zdarza.

A jak już o tym dziedziczeniu…

tak, to co jest majątkiem osobistym też wchodzi w skład masy spadkowej:

Dziedziczeniu podlega tez majątek osobisty

I jeszcze coś :

Może być tak, iż jest ustanowiona wyrokiem sądu separacja prawna.

Jednak po pewnym czasie czasie małżonkowie postanawiają do siebie wrócić i „ponownie podjąć wspólne pożycie małżeńskie”.

Nauczeni doświadczeniem wiedzą już „jak żyć”, aby wszystko się układało.

Wyrok dotyczący tej prawnej separacji leży sobie w szufladzie, a małżonkowie wiodą szczęśliwe pożycie.

No i super.

TYLKO że sam fakt powrotu do siebie małżonków po orzeczeniu separacji przez sąd NIE znaczy że to orzeczenie sądu w magiczny sposób „znika” czy traci moc.

Na szczęście można coś z tym zrobić – przepisy przewidują możliwość „zniesienia” tej prawnej separacji.

Jeśli oczywiście uważasz, że w Twojej sytuacji to będzie najlepszym rozwiązaniem.

Miał być – no i jest. Zapowiadany ostatnio wpis gościnny. Tak – właśnie ten dotyczący sytuacji, gdy w skład spadku wchodzi nieruchomość obciążona hipoteką.

Tak to już co do zasady jest, iż im więcej spadkobierców, tym więcej problemów (jasne, zawsze spadkobiercy mogą zgodnie zawrzeć ugodę, ale jak wiadomo nie zawsze jest to możliwe)

Tak, gdy spadkobierca jest jeden, też wbrew pozorom nie wszystko jest oczywiste.

Wiele problemów pojawia się, gdy w skład spadku wchodzi nieruchomość.

(tak jak mówiłam: zdarza się, iż  każdy ze spadkobierców chce tę nieruchomość dla siebie, czasem nikt jej nie chce – bo np. jej lokalizacja nie pozwala na szybką sprzedaż, a koszty utrzymania nieruchomości bywają wysokie…)

No i w końcu nieruchomość może być obciążona hipoteką. W „dzisiejszych czasach” to nawet całkiem częsta sytuacja.

Tak właśnie było także i  w tej sytuacji.

Pani Anna oraz jej dwóch braci odziedziczyli nieruchomość po rodzicach.

Dom był całkiem okazały, ale… Pani Anna znalazła w dokumentach odpis księgi wieczystej domu i postanowiła odpis ten przeanalizować przed złożeniem go w sądzie. W dziale I i II nie było żadnych niespodzianek, ale gdy dotarła do działu IV okazało się, że jest tam wiele „dziwnych” i budzących niepokój wpisów.

Zaczniemy  od wyjaśnienia o co dokładnie chodzi z tą hipoteką i czemu ona służy, bo pewnie nie dla wszystkich jest to oczywiste.

A wyjaśniać  będę dziś nie ja, ale właśnie mój dzisiejszy gość – radca prawny Wojciech Sowiński, który zajmuje się w swojej praktyce zawodowej prawem nieruchomości oraz jest autorem bloga stanprawnynieruchomosci.pl

Czym dokładnie jest ta hipoteka? I na czyją rzecz może być wpisana?

Hipoteka to, najprościej rzecz ujmując, szczególny przywilej wierzyciela związany z możliwością zaspokojenia należności z konkretnej nieruchomości. Inaczej mówiąc, to dług ciążący na konkretnej rzeczy.

W praktyce najczęściej z hipoteką wszyscy kojarzymy kredyt hipoteczny na zakup nieruchomości, z którym zawsze związane jest wpisanie na rzecz banku hipoteki.

Hipoteka może być jednak wpisana nie tylko na rzecz banku finansującego zakup nieruchomości. Nie ma tu żadnych ograniczeń.

W rzeczywistości, każde zobowiązanie może zostać zabezpieczone w formie hipoteki.

Bywa np. że hipoteka zabezpieczane są rozliczenia towarzyszące podziałowi majątku małżeńskiemu albo działowi spadku.

Bardzo często spotkać też można hipoteki przymusowe wpisane w toku czynności egzekucyjnych na rzecz takich wierzycieli jak ZUS lub Urząd Skarbowy.

Kto odpowiada za dług zabezpieczony w taki sposób?

Trochę prowokacyjnie odpowiem, że oczywiście dłużnik.

Tyle, że przy długach zabezpieczonych hipotecznie może często dojść do ukształtowania się odrębnie odpowiedzialności osobistej dłużnika (całym majątkiem) od odpowiedzialności rzeczowej (z konkretnego składnika majątku, w tym wypadku nieruchomości obciążonej hipotecznie).

Skoro ktoś jest właścicielem nieruchomości obciążonej hipotecznie, to bez względu na to czy czuje się związany z pierwotnym długiem czy nie, to w zakresie wynikającym z obciążenia hipotecznego – musi liczyć się z możliwością poniesienia odpowiedzialności.

Co w sytuacji gdy właściciel takiej nieruchomości umiera?

Jak pewnie świetnie wiedzą wszyscy Czytelnicy blog-spadkowy.pl wraz ze śmiercią poprzedniego właściciela w jego prawa, a także i obowiązki wstępują spadkobiercy. Oni stają się zatem zarówno właścicielami nieruchomości jak i dłużnikami z tytułu obciążenia hipotecznego.

Skąd spadkobiercy mają wiedzieć czy zadłużenie jest spłacone, a jeśli nie jest, to jaka jest aktualna wysokość zadłużenia?

Jeśli spadkobiercy (tak jak pani Anna) nie mają pewności co do statusu zadłużenia, które zabezpieczono hipotecznie, to najlepiej jeśliby – idąc po przysłowiowej nitce do kłębka – kierując się treścią wpisu w księdze wieczystej udali się do wierzyciela hipotecznego. Jak już wspomniałem, najczęściej będzie to bank.
Dla uzyskania od banku informacji o stanie realizacji umowy przez spadkodawcę, konieczne będzie formalne wylegitymowanie się dziedziczeniem po spadkodawcy – bez tego, trudno będzie obejść rygory związane z tajemnicą bankową.

Co do zasady zniesienie współwłasności nieruchomości przez jej podział fizyczny ma pierwszeństwo przed innymi sposobami. Co się dzieje z hipoteką, gdy  podział fizyczny nieruchomości będzie możliwy i taki właśnie sposób zniesienia współwłasności wybiorą spadkobiercy?

Istnienie wpisu hipotecznego oczywiście w żaden sposób nie ograniczy możliwości podziału fizycznego nieruchomości.

W wypadku podziału nieruchomości, hipoteka przekształci się w tzw. hipotekę łączną. To taka hipoteka, która obciąża jednocześnie kilka nieruchomości. Hipoteka zachowa zatem swoją wysokość i będzie nadal rozciągać się na obszar pierwotnie obciążonej nieruchomości.

Nieruchomości powstałe po podziale mogą przecież mieć różną powierzchnię i różną wartość…

Dla ustawodawcy priorytetem pozostaje jednak zabezpieczenie tu interesu wierzyciela hipotecznego, który przecież decydował się na odniesienie przysługującego mu zabezpieczenia do konkretnej nieruchomości o określonych właściwościach takich jak obszar i wartość.

To wierzyciel hipoteczny stanie się po podziale dysponentem tego, z której z nowo utworzonych nieruchomości będzie chciał dochodzić swych uprawnień.

Oczywiście, działania wierzyciela pozostają bez wpływu na ewentualne rozliczenia w gronie spadkobierców związane z tym, iż tylko jeden lub niektórzy z nich spłacają długi spadkowe. No, ale dla Czytelników blog-spadkowy.pl to przecież oczywiste.

Czy spadkobiercy mogą spokojnie taką nabytą w spadku nieruchomość sprzedać? Jakich dokumentów potrzebują? I czy dla kupującego to bezpieczna transakcja? Czy kupujący powinien się czegoś obawiać przy takiej transakcji? Każdy w końcu woli kupić mieszkanie z „czystym” działem IV kw.

Dochodzimy tu już do materii dość skomplikowanej i obejmującej szereg kwestii, których lepiej nie generalizować, by nie wprowadzić Czytelników w błąd.

Niemniej, spróbuję odnieść się do poruszonych w pytaniu kwestii możliwie krótko i jasno.

Przede wszystkim, istnienie obciążenia hipotecznego nieruchomości nie jest przeszkodą ani do jej zbycia, ani do jej kupna. Nie można jednak zapomnieć o tym, że warunki rynku nieruchomości powodują, iż taka obciążona nieruchomość jest postrzegana jako mniej atrakcyjna.

Przechodząc do punktu widzenia spadkobierców i przyjmując, że ich wspólną decyzją jest zbycie odziedziczonej nieruchomości, to, aby z formalnego punktu widzenia to móc to zrobić, potrzebują sądowego postanowienia o stwierdzeniu nabyciu spadku lub notarialnego poświadczenia dziedziczenia.

Natomiast punkt widzenia kupującego nieruchomość obciążoną hipotecznie, wymaga – dla jego pełnego bezpieczeństwa – ścisłej współpracy ze sprzedającym oraz z wierzycielem hipotecznym. Zachowanie właściwej kolejności działań, przyniesie efekt w pełni satysfakcjonujący dla wszystkich zainteresowanych: bank będzie miał spłacony kredyt, sprzedający będzie wolny od długów, a kupujący stanie się właścicielem wolnej od zadłużeń nieruchomości.

Szczegóły działań w tym zakresie polecałbym jednak wszystkim potencjalnym nabywcą skonsultować z prawnikiem indywidualnie.

[kliknij aby kontynuować…]

W skład spadku często wchodzą nieruchomości. Często jest to też najbardziej wartościowy składnik masy spadkowej. I równie często najbardziej problematyczny.

Niestety najczęściej nieruchomość ma taki charakter, iż nie ma możliwości jej fizycznego podziału.

(trudno byłoby o taki podział w przypadku mieszkania w bloku czy domu w zabudowie szeregowej)

I bywa tak, że wszyscy spadkobiercy chcieliby otrzymać nieruchomość. Zdarza się i tak, że nieruchomości nikt ze spadkobierców nie chce. (najczęściej tak jest, gdy nieruchomość ma mało atrakcyjną lokalizację, jej utrzymanie generuje wysokie koszty, ewentualnie wtedy gdy wszyscy spadkobiercy mieszkają za granicą)

Niestety nie są to jedyne problemy związane z nieruchomością w spadku.

Bo co w sytuacji gdy nieruchomość obciążona jest hipoteką?

(aby to ustalić, konieczna będzie analiza wpisów w dziale IV księgi wieczystej)

No i tak czasem jest: spadkobiercy po przeprowadzeniu sprawy o stwierdzenie nabycia spadku chcą zgodnie nieruchomość sprzedać.  Znajdują dokumenty, z których wynika, iż w dziale IV są jakieś wpisy, o których wcześniej nie wiedzieli i …

Tak – przecież mówiłam już, że z nieruchomościami są czasem pewne problemy.

Bo chyba ktoś to będzie  musiał spłacać?? No i ogólnie trudniej sprzedać (ewentualnie podzielić) nieruchomość obciążoną hipoteką, niż taką nieruchomość, która obciążona w żaden sposób nie jest. Domyślasz się, iż pewnie taka hipoteka zmniejsza realną wartość nieruchomości, co jest istotną kwestią gdyby spadkobiercy zdecydowali się jednak na przeprowadzenie działu spadku.

Sam widzisz, ile może być z tym pytań i problemów.

Mam nadzieję, że choć część wątpliwości zostanie wyjaśnionych w kolejnym wpisie.

A będzie to wpis tym bardziej ciekawy, iż w formie wywiadu z gościem.

I to już w tym tygodniu.

Zaglądaj więc na bloga, bo temat jest naprawdę ciekawy. 🙂

Może się tak zdarzyć, iż dostaniesz odpis pozwu. To znaczy ktoś złoży pozew przeciwko Tobie w sądzie, a następnie sąd doręczy Ci odpis takiego pozwu.

Takie sytuacje zdarzają się dość często. Naprawdę. (Wiem, co mówię)

No ale do rzeczy :  dostajesz już ten pozew.

Gruby plik spiętych kartek (ok, czasem może ten plik wcale taki gruby nie być, zależy jakie załączniki zostały do pozwu dołączone)

Oprócz pozwu zapewne w kopercie znajdziesz także coś jeszcze.

Na przykład osobną karteczkę, na której przeczytasz, iż sąd zobowiązuje Cię do tego abyś złożył odpowiedź na otrzymany pozew.

I tu zaczynasz się zastanawiać, o co chodzi i czego sąd od Ciebie oczekuje.

Może być to np. pozew o zachowek.

Ale wpis ten ma bardziej ogólny charakter i dotyczy pozwów z bardzo różnych tytułów.

§§§

Przeczytaj dokładnie treść otrzymanego pisma.  Przeczytaj też dokładnie pozew.

Dowiesz się z jego treści kto i czego od Ciebie domagać się będzie w postępowaniu przed sądem.

Jest coś takiego, jak wymogi formalne pisma procesowego.

(bo odpowiedź na pozew jest pismem procesowym)

To znaczy trzeba w takim piśmie właściwie oznaczyć sąd (wydział), oznaczyć strony postępowania i podać sygnaturę (numer sprawy)

To ważne.

ALE

kwestią najbardziej istotną  (a już na pewno jedną z najbardziej istotnych) jest …

tak: wyrażenie swojego stanowiska co do żądania pozwu.

Twoje stanowisko – czyli o co Ty wnosisz?

Przeczytałeś pozew? Wiesz już czego domaga się od Ciebie powód? Uważasz, że ma rację, czy też przeciwnie: jesteś przekonany, że to żądanie jest zupełnie nieuzasadnione i ten kto pozew wnosi nie ma w ogóle racji? (a tak tez może być)

Uważasz, że powód nie ma racji i nic mu się od Ciebie nie należy? Wnoś o oddalenie powództwa w całości.

Jesteś zdania, że w jakiejś mierze ma jednak rację? Rozważ wniosek o oddalenie powództwa w części.

A oprócz tego, że napiszesz jakie jest twoje stanowisko i o co Ty wnosisz, to ważną sprawą pozostają…

DOWODY

Tak już to jest, że w postępowaniu sądowym dowody są istotne.

Odpowiedź na pozew to twoje pierwsze pismo jako pozwanego.

I warto, aby było dobrze przemyślane.

Ale wracając do tych dowodów.

Jest coś takiego jak „prekluzja”. A to oznacza,iż naprawdę lepiej abyś – jeśli nie wszystkie, to przynajmniej te najważniejsze dowody wraz z odpowiedzią na pozew złożył.

Co więc może być dowodem?

Cóż, zamkniętego katalogu nie ma. Najczęściej spotykane dowody to dokumenty i zeznania świadków.

(oczywiście mogą być też np. wydruki wiadomości mailowych, wyciągi z rachunków bankowych, często spotyka się też dowody z opinii biegłych – np. na okoliczność wartości nieruchomości)

Może być tak, iż chciałbyś aby sąd dopuścił dowód z jakiegoś dokumentu, ale sam nim nie dysponujesz i we własnym zakresie nie możesz pozyskać. Tak się zdarza np. w przypadku wyciągów z rachunków bankowych. W takiej sytuacji pamiętaj iż sąd może się zwrócić do danej instytucji – np. do banku, aby dokumenty te udostępnił (tylko nie licz, że sąd zrobi to sam – ważny jest właściwie sformułowany wniosek w tym zakresie)

I tak, o postępowaniu dowodowym będzie niedługo osobny wpis.

Uzasadnienie 

Napisz jak wygląda sytuacja z Twojej perspektywy. Wyjaśnij sądowi, co Twoim zdaniem jest niezgodne z rzeczywistością. Opisz jakie masz dowody na potwierdzenie swojego stanowiska. Uzasadnienie nie musi być bardzo długie. Lepiej napisać krótkie, ale konkretne.

I zastanów się dwa razy czy emocje to dobry doradca…

Zarzuty :

Może np. roszczenie jest przedawnione?

Albo (co też się czasem zdarza) pozew wnosi i podpisuje nie ta osoba, która powinna to zrobić?

Uzasadnienie to dobre miejsce, aby wszystko dokładnie opisać.

Ilość egzemplarzy pisma:

Czasem (w sumie to najczęściej) wystarczy jeden egzemplarz – oczywiście wraz z załącznikami.

Ale nie zawsze tak jest. Może być tak, iż po stronie powodowej występuje więcej osób (podmiotów)

Wtedy trzeba będzie złożyć większą ilość tych egzemplarzy. (może być też tak, iż co prawda powodów będzie kilku, ale będą reprezentowani przez jednego pełnomocnika)

Termin:

Prawdopodobnie sąd zakreśli Ci termin, aby tę odpowiedź na pozew wysłać.

I nawet jeśli w życiu codziennym nie przywiązujesz większej wagi do terminów, to w tej sytuacji postaraj się jednak pismo napisać i wysłać przez upływem tego terminu.

Możesz złożyć pismo osobiście w biurze podawczym sądu. Możesz też nadać przesyłkę listem poleconym w placówce pocztowej.

(pamiętaj, aby zachować potwierdzenie nadania)

Pamiętaj też o tym, aby… 

wyraźnie podpisać każdy egzemplarz pisma, które wnosisz do sądu

Poza tym…

Czy  koniecznie tę odpowiedź na pozew muszę składać?

Cóż, w sumie siłą nikt Cię nie zmusi.

Ale serio: lepiej to zrobić.

Dzięki temu sąd będzie wiedział, jakie jest Twoje stanowisko. No i masz możliwość, aby przedstawić sądowi dowody popierające to stanowisko. Warto z tej szansy skorzystać i odpowiedź na pozew do sądu w zakreślonym terminie wysłać.

A – i coś jeszcze:

Wpis ma charakter dość ogólny. Co oznacza, iż dotyczy pozwów cywilnych w ogóle, nie tylko tych o zachowek.

Jak masz jakiekolwiek wątpliwości, skonsultuj się z adwokatem – pokaż mu otrzymany pozew i dokładnie opowiedz, jakie jest twoje stanowisko.

I najlepiej zrób to najszybciej jak to możliwe po otrzymaniu pozwu. Im więcej czasu będzie miał ten prawnik na sporządzenie pisma, tym lepiej (dla Ciebie oczywiście)

Tak – w sprawach cywilnych niezależnie od wartości przedmiotu sporu możesz działać sam.

(z wyjątkiem postępowania przed Sądem Najwyższym)

Tylko że emocje zazwyczaj nie są najlepszym doradcą-

skutki popełnionych błędów prawdopodobnie trudno będzie odwrócić w dalszym toku postępowania.

§§§

Wpis był długi i zapewne nie wyczerpał jeszcze tematu.

Poszczególne kwestie będa rozwijane w kolejnych wpisach.

A tymczasem… Jak masz jakąkolwiek wątpliwość odnośnie pozwu, który otrzymałeś:

Zawsze możesz skontaktować się z kancelarią.

Dysponujesz testamentem (może nawet i w formie aktu notarialnego) w którym to testamencie sporządzający testament właśnie ciebie wskazuje jako spadkobiercę?

To już dużo, ale… sam testament to jeszcze za mało. Potrzebne będzie postanowienie sądu o stwierdzeniu nabycia spadku (ewentualnie sporządzony przez notariusza akt poświadczenia dziedziczenia)

A żeby takie postanowienie uzyskać, trzeba będzie złożyć w sądzie wniosek o stwierdzenie nabycia spadku.

A w tym wniosku wskazać uczestników postępowania. Uczestników – czyli spadkobierców ustawowych (chodzi o osoby, które dziedziczyłyby po spadkodawcy, gdyby nie było testamentu)

Wynika to z treści przepisu – konkretnie chodzi o art. 669 kodeksu cywilnego:

Sąd spadku wydaje postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku po przeprowadzeniu rozprawy, na która wzywa wnioskodawcę oraz osoby mogące wchodzić w rachubę jako spadkobiercy ustawowi i testamentowi.

Czyli sąd tych spadkobierców zgodnie z treścią przepisu powinien wezwać na rozprawę.

Pewnie się zastanawiasz w jakim celu, skoro to Ty jesteś wskazany w treści testamentu?

(tu mała uwaga: w testamencie można powołać więcej niż jednego spadkobiercę)

Ale dla uproszczenia zakładając, iż akurat z treści testamentu wynika, że w testamencie powołany został tylko jeden spadkobierca.

Może sobie pomyślałeś, że to tylko utrudnienie życia takim spadkobiercom testamentowym?

Wiem, dla Ciebie może to niezrozumiały obowiązek, ale … z jakiegoś powodu racjonalny ustawodawca taki przepis w kodeksie zamieścił.  Spadkobiercy mogą np. próbować taki testament zakwestionować. To jedno. Ale może ktoś z kręgu tych spadkobierców dysponuje innym testamentem sporządzonym przez spadkodawcę (sporządzonym wcześniej lub później, zupełnie sprzecznym z twoim testamentem, albo też  chociaż w pewnym zakresie możliwym do pogodzenia) No i jeszcze np. taki drobiazg, iż w pewnych sytuacjach taki spadkobierca ustawowy będzie mógł domagać się zachowku. A termin otwarcia i ogłoszenia testamentu na rozprawie ma znaczenie, jeśli chodzi o przedawnienie roszczenia…

Tak więc sam fakt posiadania testamentu to jeszcze nie wszystko. Konieczne jest potwierdzenie praw do tego spadku. W sądzie lub u notariusza. o notarialnym potwierdzeniu praw do spadku już mówiłam, ale wkrótce wrócę do tematu. A jakby ktoś pytał: nie, nie wystarczy że u notariusza stawisz się Ty jako spadkobierca testamentowy…

Jak już o tym wspominałam, jak nie było testamentu to dziedziczenie następuje na zasadach ustawowych.

Ustawowych – czyli zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego.

(tak już jest – i zasad ustalonych w kodeksie nie zmienisz)

Najczęściej jest tak, iż zgodnie z ustawą spadek nabywa mąż czy żona spadkodawcy oraz dzieci.

(ponieważ właśnie małżonek i dzieci to osoby, które w pierwszej kolejności powołane są do dziedziczenia zgodnie z ustawą)

To raczej jasne i kwestia ta nie budzi kontrowersji.

Ale – jak miałam okazję ostatnio  się o tym po raz kolejny przekonać  – nie zawsze jest oczywiste to, „komu ile się należy”.

A sprawa nie jest – wyjątkowo jak na kwestie prawne – bardzo skomplikowana.

Wystarczy dokładnie przeczytać art. 931 par. 1 kodeksu cywilnego.

A przepis ten ma taką treść:

W pierwszej kolejności powołane są z ustawy do spadku dzieci spadkodawcy oraz jego małżonek; dziedziczą oni w częściach równych. Jednakże część przypadająca małżonkowi nie może być mniejsza niż jedna czwarta całości spadku.

Tak stanowi przepis.

I cóż… odpowiedź na postawione w temacie wpisu pytanie chyba znowu będzie brzmiała : „to zależy”

Zależy, ile dzieci pozostawił spadkodawca: bo ułamki będą inne gdy np. miał jedno czy dwoje dzieci, a inaczej już sprawa będzie wyglądać, gdy tych dzieci było np. pięcioro.

Jeśli spadkodawca miał żonę i dwoje dzieci, z mocy ustawy każdy dziedziczy w ułamku po 1/3

A jeśli miał żonę i pięcioro dzieci?

Nie jest tak, że małżonek dziedziczy połowę

Sytuacja wymaga już przeliczenia: żona – zgodnie z treścią przepisu : 1/4,

pozostałe 3/4 masy spadkowej : podzielone w równych częściach między wszystkie dzieci.

Nie wiem, skąd wzięło się przekonanie, iż małżonek zawsze dziedziczy połowę.

(a spotkałam się już z takim przekonaniem co najmniej kilka razy)

Jak widzisz – nic takiego nie jest napisane w treści przepisu.

A ponieważ takie przekonanie gdzieś się pojawiło, koniecznym stało się wyjaśnienie wątpliwości (i co więcej, podanie podstawy prawnej)

Oczywiście małżonek może też dziedziczyć wspólnie np. z rodzicami zmarłego małżonka.

Wtedy sytuacja ma się już troszkę inaczej (o tym tez będzie jeszcze osobny wpis, w tym piszę o sytuacji gdy spadkobiercami ustawowymi są małżonek i dzieci)

I jeszcze jedna drobna kwestia:

dzieci z innych małżeństw/ innych związków także dziedziczą.

Nie ma tu różnicy: dzieci pozamałżeńskie nie są pod tym względem gorzej traktowane.

(oczywiście spadkodawca może napisać przemyślany testament i świadomie rozdysponować swój majątek)

Wpis dotyczy dziedziczenia ustawowego, czyli reguł określonych w kodeksie cywilnym.

Dziedziczenie ustawowe opisane jest dokładnie w kodeksie cywilnym. (art. 931 i dalsze)

I cóż : jedno krótkie pytanie, a wpis wyszedł całkiem długi.

Jak widać, nawet – wydawałoby się proste sprawy –  budzą wątpliwości.

Dlatego jeśli tylko masz jakąkolwiek wątpliwość co do kwestii prawnych – skonsultuj się z …

(nie, tym razem nie z lekarzem czy farmaceutą, a z adwokatem czy radcą prawnym.)

Jak to szło?

Każdy przepis źle zrozumiany  może zagrozić Twojemu majątkowi?

Chyba mniej więcej tak.

I tak – w końcu po bardzo długiej i mroźnej zimie nastała wiosna. Mam nadzieję, że mogę już tak napisać.

Co oznacza, iż prawdopodobnie pojawi się więcej wpisów:)