Slider

Sprawa o stwierdzenie nabycia spadku: opłaty

Jak już wspominałam (chyba nawet kilka razy) wniesienie sprawy do sądu wiąże się z koniecznością uiszczania opłat. Nie inaczej jest w sprawie o stwierdzenie nabycia spadku. Tu też raczej nie unikniesz opłaty. Ale- przypomnijmy: sprawa o stwierdzenie nabycia spadku rozpatrywana jest w tzw. trybie nieprocesowym. W takich sprawach najczęściej mamy do czynienia z opłatami stałymi.

Tak też jest w sprawach o stwierdzenie nabycia spadku. Opłata wynosi 50 zł.

Ale. Wiele osób zapomina, iż- w sytuacji gdy w jednym wniosku wnosisz o stwierdzenie nabycia spadku po kilku osobach, to już nie będzie 50 zł., a wielokrotność tej kwoty – w zależności od tego, po ilu osobach sąd ma stwierdzić nabycie spadku. Jeśli więc np. w jednym piśmie wnosisz aby sąd stwierdził nabycie spadku zarówno po babci, jak i po dziadku to trzeba będzie zapłacić 2 razy po 50 zł.

To wydawałoby się proste.

Ale teraz :

Czasami orzeczenie sądu I instancji nie zawsze jest takie, jak sobie tego życzyłeś.

Czasem takie własnie  – wydawałoby się proste – sprawy o stwierdzenie nabycia spadku stają się “nagle” bardzo złożone, kiedy niespodziewanie pojawi się kilka testamentów, które miał sporządzić spadkodawca.

W takich sytuacjach zazwyczaj osoba niezadowolona z treści orzeczenia wnosi apelację, która rozpatruje sąd II instancji.

I od apelacji też trzeba uiścić opłatę.

W sprawach procesowych bardzo często jest tak, iż opłata od apelacji jest taka sama, jak opłata od pozwu (ewentualnie uzależniona od wartości przedmiotu zaskarżenia)

W sprawie o stwierdzenie nabycia spadku jest trochę inaczej : tzn. opłata od apelacji jest stała, ale… inna niż od wniosku rozpoczynającego postępowanie w takiej sprawie.

Opłata od apelacji w sprawie o stwierdzenie nabycia spadku wynosi 100,-zł.

(o samych opłatach i skutkach ich braku przypomnę jeszcze w osobnym wpisie)

Dla zainteresowanych:

podstawa prawna : art. 49 i 50 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych.

 

I teraz : kolejna ważna kwestia:

Do tej pory opłaty w takiej wysokości najczęściej były opłacane przy pomocy znaków opłaty sądowej.

Takie rozwiązanie było dość wygodne i praktyczne.

(tym bardziej, iż są właśnie znaki sądowe o takich nominałach)

Tak było, ale to nie znaczy, że tak będzie zawsze.

To znaczy opłaty pozostaną, ale wkrótce nie będzie już można uiszczać tej opłaty naklejając znaki sądowe na pismo.

Wkrótce – czyli od 1. lipca bieżącego roku.

Pozostanie oczywiście możliwość dokonania płatności w kasie sądu, albo przelew na właściwy rachunek bankowy.

Jak coś “znika”, to zazwyczaj pojawia się też coś nowego. Tak też będzie tym razem. Ale o tym… oczywiście w kolejnym wpisie.:)

Są takie sprawy, w których przedawnienie nie ma większego znaczenia. Do takich spraw należy np. sprawa o stwierdzenie nabycia spadku. Wniosek do sądu w sprawie o stwierdzenie nabycia spadku możesz złożyć zawsze – nawet po 10 czy 15 latach po śmierci spadkodawcy. Nie w każdej sprawie jednak tak jest. W niektórych sprawach – zwłaszcza w sprawach o zapłatę jest inaczej. Jeśli będziesz zbyt długo zwlekał z wniesieniem pozwu do sądu musisz liczyć się z tym, iż gdy już złożysz pozew do sądu  do sądu, druga strona podniesie, iż roszczenie jest przedawnione. i niestety najprawdopodobniej przegrasz całą sprawę i będziesz musiał ponosić koszty związane z tą sprawą. W prawie spadkowym do takich właśnie spraw należy sprawa o zachowek. I dość często osoba, która chce złożyć pozew do sądu, pyta mnie: “czy moje roszczenie na pewno jest już przedawnione”?

Wiele osób oczekuje prostej odpowiedzi : “tak” lub “nie”.

Ale to nie jest takie proste.

Wiele osób już wie, iż obecnie termin przedawnienia w takich sprawach to 5 lat.

Ale… wciąż budzi wątpliwości to, jak liczyć ten termin.

Inaczej jest przy dziedziczeniu testamentowym, a inaczej gdy żadnego testamentu nie było:

Jeśli spadkodawca zostawił testament to:

roszczenie uprawnionego z tytułu zachowku przedawnia się z upływem lat pięciu od ogłoszenia testamentu.

Tak stanowi przepis art. 1007 par. 1 kodeksu cywilnego – gdyby ktoś pytał o podstawę prawną.

A ogłoszenie testamentu następuje przecież zawsze (znacznie) później niż data otwarcia spadku (czyli data śmierci spadkodawcy)

To wydaje się być jasne. Jednak, jak powtarzam, każda sytuacja jest inna.

Przecież spadkodawca mógł zostawić kilka testamentów – i co wtedy?

A z różnych względów w określonej dacie ogłoszony został tylko jeden z nich.

Sam widzisz – to wcale nie jest takie oczywiste.

W przypadku dziedziczenia ustawowego też pojawiają się wątpliwości (no a jak mogłoby być inaczej??) i kwestie, o których nie wszyscy wiedzą.

Wiele osób już wie, iż zawezwanie drugiej strony do próby zawarcia ugody przed sądem przerywa bieg przedawnienia.

(i nie, to naprawdę nie to samo, co wezwanie do zapłaty wysłane bezpośrednio do zobowiązanego do zapłaty)

Ale dziś nie o tym, gdyż o wezwaniach do zapłaty i zawezwaniach do próby ugodowej już wspominałam.

O tym, że nie tylko zawezwanie do próby ugodowej przerywa bieg przedawnienia tez wspominałam,  ale jeśli już poruszamy temat przedawnienia, to nie sposób do tego nie powrócić.

Otóż w uchwale z dnia 10.10.2013 r. Sąd najwyższy wyraźnie wskazał, iż :

“złożenie przez uprawnionego do zachowku wniosku o stwierdzenie nabycia spadku na podstawie ustawy przerywa bieg terminu przedawnienia jego roszczenia o zachowek należny od spadkobiercy ustawowego”.

(sygn. akt : III CZP 53/13)

O samej uchwale i jej uzasadnieniu jeszcze napisze, ale warto o niej pamiętać.

I tak jak wspomniałam:

Naprawdę niezbyt często zdarzają się pytania, na które można po prostu odpowiedzieć jednym słowem “tak” lub “nie” i już.

Ja – zanim odpowiem na tytułowe pytanie – zadaję dużo pytań – m. in. czy była sprawa o stwierdzenie nabycia spadku, kiedy, kto wnosił taki wniosek do sądu…

 

A jak już dojdzie do przerwania biegu przedawnienia, to biegnie on na nowo.

I wtedy – jak się domyślasz – odpowiedź na pytanie postawione w tytule wpisu może być dla ciebie bardzo zadowalająca.

 

Wnioski:

Nawet jeśli minęło 5 lat od daty śmierci spadkodawcy, może tak być, iż roszczenie o zachowek jeszcze przedawnione nie będzie.

Jeśli jednak jesteś uprawniony do zachowku: nie zwlekaj zbyt długo. Sprawa i tak trochę potrwa w sądzie, a im szybciej złożysz pozew, tym szybciej sąd rozpocznie procedowanie. (jeśli problemem jest to, iz nie masz możliwości uiszczenia opłaty sądowej, rozważ złożenie wniosku o zwolnienie od kosztów)

W sprawie o zachowek możesz działać sam, ale przed wniesieniem pozwu rozważ skonsultowanie się z doświadczonym adwokatem lub radcą prawnym.

Małżonek nie jest jedynym…

Są takie tematy, które wracają w pytaniach z zadziwiającą regularnością. Wspominałam już o tym kilka razy, a i tak wciąż wiele pytań i komentarzy tego dotyczy. A mowa tu o … dziedziczeniu w sytuacji bezdzietnych małżeństw.

Krótko: kiedy małżonkowie nie mają dzieci (a nie mają z różnych powodów, czasem po prostu rzecz dotyczy młodych ludzi, którzy dopiero dzieci planowali) to nie jest tak, iż ten żyjący małżonek jest jedynym spadkobiercą.

Oprócz żyjącego małżonka dziedziczy też rodzina tego zmarłego małżonka (w pierwszej kolejności rodzice, następnie rodzeństwo)

Dla zainteresowanych – dokładnie określa to art. 932 i 933 kodeksu cywilnego.

Czy to jest sprawiedliwe? – może ktoś zapytać.

No cóż, odpowiedź może być tylko jedna “to zależy” (chyba nie spodziewałeś się innej, prawda?)

Może tak być, iż młodzi małżonkowie zawdzięczają powstanie swojego majątku właśnie rodzicom.

Zdarza się też i tak, iż rodzice w ogóle w niczym nie pomagali (czasem nawet nie wyrażali akceptacji co do osoby współmałżonka swojego ukochanego dziecka), a małżonkowie do wszystkiego doszli własną, ciężką pracą.

Zdarza się (a wiem, co mówię) iż małżonkowie, którzy nie mają jeszcze dzieci prowadzą wspólnie firmę, zaciągają kredyty, zawierają umowy, zatrudniają ludzi…

Domyślasz się chyba, iż w takiej sytuacji brak testamentu może okazać się (delikatnie rzecz ujmując) nieco kłopotliwy?

Nie mówię tu już o “zwykłej” sytuacji, gdy młodzi małżonkowie kupują wspólnie nieruchomość i w następstwie dziedziczenia ustawowego żyjący małżonek zostaje współwłaścicielem domu wraz z rodzicami zmarłego męża czy żony.

Jak widzisz – różnie bywa.

Jednak tak czy inaczej : w przypadku małżeństw bezdzietnych nie jest tak, iż jedynym spadkobiercą będzie żyjący małżonek.

(co do zasady, wyjątek to sytuacja, gdy zmarły małżonek nie pozostawił rodziców/rodzeństwa/dzieci rodzeństwa – art. 933 par. 2 k.c.)

Ale jest też dobra wiadomość.

Dziedziczenie ustawowe ma miejsce wtedy, gdy nie ma testamentu.

Tak więc dobrze przemyślany testament może być naprawdę dobrym pomysłem.

(Wiem, jesteś młody, nie myślisz absolutnie o tym, że “coś mogłoby się stać”)

Nie wiem co będzie najlepszym rozwiązaniem w Twojej sytuacji.

Ale wiem jedno: dobrze jest się zastanowić “co by było gdyby” i w razie gdy dojdziesz do wniosku, że jednak dobrze by było coś zrobić, to po prostu to zrób.

I jeszcze jedno: testamentów nie pisze się “raz na zawsze”.

Kolejna dobra wiadomość:

Jeśli zmieni się Twoja sytuacja życiowa, zawsze będziesz mógł testament odwołać czy napisać nowy.

Wpisy na blogu są aktualne, ale…

Pisałam ostatnio, iż blog istnieje już 5 lat (teraz to nawet już ponad 5 lat). Przyznasz, że to całkiem sporo czasu?

Każdy wpis powstaje w oparciu o przepisy, które obowiązują w dacie powstawania i publikacji wpisu:)

Przepisy zmieniają się jednak dość często – i już nawet kilka miesięcy po opublikowaniu wpisu mogą mieć inne brzmienie.

O wszystkich zmianach staram się pisać na bieżąco.  (w miarę możliwości staram się aktualizować wpisy. Jednak. Wciąż jeszcze mam do czynienia ze sprawami, w których spadkodawca zmarł przed 2015 r.

Najważniejsza zmiana (jedna z najważniejszych zmian) to ta, iż obecnie zasadą jest przyjmowanie spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Kiedyś – przed październikiem 2015 r. było inaczej i osoby dorosłe co do zasady nabywały spadek wprost. O tej zmianie pisałam choćby w tym wpisie:

Prawo spadkowe. Zmiana przepisów. Nowe przepisy już są.

 

Kiedyś inne były też przepisy dotyczące dziedziczenia ustawowego – tzn. przed 2009 r. krąg spadkobierców ustawowych był węższy, co oznacza, iż kiedyś szybciej do dziedziczenia dochodziła gmina (Skarb Państwa)

Z początkiem 2007 r. bardziej przyjazne dla osób dziedziczących po najbliższych krewnych stały się przepisy podatkowe (ustawa o podatku od spadku i darowizn)

Tu na szczęście nie było dużego problemu, gdyż blog istnieje od lutego 2013 r. 🙂

(tylko że tak: wciąż mam do czynienia ze spadkami otwartymi nawet i jeszcze przed 2000 r.)

Wniosek: przepisy obowiązujące obecnie to jedno, a przepisy obowiązujące w dacie otwarcia spadku to drugie.

Zmiany przepisów to jeszcze jeden powód, dla którego warto przed podjęciem działań prawnych w swojej sprawie porozmawiać z adwokatem czy radcą prawnym, który ma doświadczenie w danej dziedzinie prawa i z pewnością będzie w stanie ustalić jakie dokładnie przepisy będą mieć zastosowanie w twojej sprawie.

Ślub niczego nie zmienia

Naprawdę. Zanim zaprzeczysz, doczytaj proszę do końca – wpis nie będzie z kategorii tych bardzo obszernych. Żeby już Cię uspokoić –  nie chodzi mi o to, że ślub niczego nie zmieni w Twoim życiu. Bo jeśli tak patrzymy na sprawę, to pewnie zmiana będzie spora. I nie mam tu nawet na myśli tego, iż powstanie ustrój wspólności ustawowej (której tu ustrój będziesz mógł wyłączyć, jeśli podpiszecie u notariusza umowę w przedmiocie ustanowienia rozdzielności majątkowej).

Skoro jednak po ślubie pewne zmiany będą, to skąd ten tytuł? Otóż ślub niczego nie nie zmienia, jeśli chodzi o …

Testament. A dokładnie testament napisany przed ślubem.

Weźmy tu przykład pana Janusza.

Otóż pan Janusz prowadził swój biznes i nawet całkiem nieźle mu to wychodziło.

Pan Janusz – gdy rozpoczynał prowadzenie firmy – był jeszcze kawalerem. Uznał więc, iż dobrze by było napisać testament, aby rozsądnie rozporządzić swoim majątkiem – co też uczynił. A ponieważ chciał zrobić to w sposób pewny i przemyślany, udał się do pobliskiej kancelarii notarialnej. W testamencie wskazał jako spadkobiercę jednego z braci – Zenona, który miał największe pojęcie o prowadzeniu firmy i czasem pomagał mu w kwestiach dotyczących umów i finansów.

Po pewnym czasie pan Janusz poznał poznał panią Halinkę. Okazało się, iż doskonale dogadywali się we wszystkich kwestiach i niedługo potem pan Janusz zdecydował się sformalizować związek.

Pan Janusz był człowiekiem bardzo zajętym i chociaż słyszał, iż ten testament to można zmienić czy odwołać, to nigdy jakoś nie miał czasu na formalności, a w końcu o tym całym testamencie zupełnie zapomniał.

Za to w małżeństwie wszystko układało się pomyślnie, firma się rozwijała – także dzięki temu, iż pani Halinka zainwestowała swoje oszczędności sprzed ślubu (i nawet jeszcze starczyło tych środków na remont zakupionego wspólnie mieszkanka)

Tak więc przyszłość rysowała się w naprawdę jasnych barwach.

[kliknij aby kontynuować…]

Pytanie postawione w temacie wpisu wyda Ci się może trochę niezrozumiałe, czy nawet nie do końca poważne, bo niby dlaczego część pieniędzy stanowiąca majątek spadkodawcy miałaby do spadku nie wchodzić? No i co też miałoby się stać z tymi pieniędzmi gdyby do spadku nie weszły?

O tym właśnie będzie w dzisiejszym wpisie. Jak pewnie wiesz, przepisy dotyczące prawa spadkowego znajdują się w kodeksie cywilnym. Ale. Przepisy dotyczące dysponowania swoim majątkiem na wypadek śmierci znajdziesz też w innych ustawach.   Na przykład w … prawie bankowym.

Nie spodziewałeś się tego, prawda?

(0k, może doskonale znasz te przepisy, a nawet już wdrożyłeś w życie rozwiązanie, które te przepisy przewidują, ale z moich rozmów z klientami wynika, iż wiele osób wciąż nie wie o takiej możliwości)

Tak – generalnie pieniądze spadkodawcy wchodzą do masy spadkowej – niezależnie od tego, gdzie spadkodawca je przechowywał – na rachunku bankowym czy w przysłowiowej skarpetce.

Przejdźmy jednak już do tematu wpisu.

[kliknij aby kontynuować…]

To już 5 lat minęło od kiedy…

Tak, naprawdę to już 5 lat minęło od pierwszego wpisu na tym blogu:)

Pierwszy wpis na blogu pojawił się dokładnie 15.02.2013 r.

Ten pierwszy, historyczny wpis znajdziesz dokładnie tutaj.

Od tego czasu sporo się zmieniło…

Także jeśli chodzi o przepisy: kiedy zaczynałam prowadzić blog w 2013 r. zasadą było przyjmowanie spadku wprost, obecnie co do zasady przyjmuje się spadek z dobrodziejstwem inwentarza. To chyba najważniejsza ze zmian, choć na pewno nie jedyna.

“Pojawiło się” też unijne rozporządzenie w przedmiocie prawa spadkowego.

Zmian było sporo i sporo też wkrótce będzie – w tym ta w mojej ocenie najważniejsza czyli ustawa o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej (czyli bardziej potocznie mówiąc o “dziedziczeniu jednoosobowych działalności gospodarczych”) A to temat bardzo ważny i wprowadzających wiele nowych zupełnie rozwiązań – tak więc będzie na pewno niejeden wpis na ten temat)

Było też na blogu  całkiem sporo wpisów gościnnych…

a ponieważ wpisy te cieszą się – nawet po latach – naprawdę sporym powodzeniem, to… tak, będzie ich więcej.

Całkiem sporo osób polubiło blog na Facebooku

Dziękuję wszystkim, którzy blog polubili.

TAK – jeśli tylko chcesz, wciąż możesz dołączyć do tego licznego grona.

Będzie mi bardzo miło – a Ty znajdziesz tam znacznie więcej ciekawych i wartościowych materiałów niż na samym blogu.

Ja sama nie mogę uwierzyć, że czas tak szybko leci…

Ale cóż : w tej sytuacji mogę tylko napisać, iż kolejne pięciolecie bloga (i tym samym ciężkiej pracy) właśnie się rozpoczyna.

Wkrótce – z tej własnie okazji tj. urodzin bloga – będzie wpis, w którym o blogu i blogowaniu opowiem nieco więcej.

A jeśli chcesz, abym poruszyła na blogu jakieś zagadnienie czy wróciła do omawianego już wcześniej tematu, daj znać w komentarzach.

Historie rodzinne czyli trudne sprawy

Kolejne żony, kolejni mężowie, nieformalni partnerzy, nieślubne dzieci… myślisz, że to jakiś serial, który “idzie” w telewizji od kilku czy nawet kilkunastu lat? Pewnie też, ale nie tylko. Czasem tak wyglądają sprawy, z którymi musi sobie poradzić adwokat.

Każda sprawa to inna historia. A sprawy rodzinne i spadkowe budzą zazwyczaj spore emocje.

(i wierz mi – naprawdę nie zawsze chodzi o pieniądze,a przynajmniej nie tylko o pieniądze)

Emocje wzbudził też jeden z ostatnich wpisów.

(wiadomo – ale gdyby ktoś miał wątpliwości – opisana w artykule sytuacja dotyczy zarówno pań, jak i panów)

I tak:

Była żona/były mąż nie dziedziczy z mocy ustawy. Ale… współmałżonek, z którym pozostajesz w FAKTYCZNEJ separacji, to i owszem – będzie spadkobiercą ustawowym.

powtórzę więc: nie ma znaczenia czy żyjesz ze współmałżonkiem pod jednym dachem, czy też mieszkacie na różnych kontynentach i widujecie się raz na dwa lata (a może mieszkacie w dwóch różnych dzielnicach Warszawy i też widujecie się raz na dwa lata?) tak się też czasami zdarza i ja to rozumiem.

Tylko że:

nawet jak widujecie się raz na trzy lata to i tak małżonek (jak formalnie pozostajecie małżeństwem) będzie spadkobiercą ustawowym.

I nawet jeśli mieszkasz (niezależnie od tego, czy formalnie pozostajesz w małżeństwie) z partnerem czy partnerką od lat i jest to faktycznie najbliższa Ci osoba, to nie będzie (z mocy ustawy) w przyszłości po tobie dziedziczyć. Czyli jeszcze raz: tworzysz/ kupujesz  coś wspólnie z faktycznym partnerem, a spadkobiercą ustawowym będzie i tak małżonek. To już wiesz.

Pewnie pomyślisz, że to niesprawiedliwe, a Ty nic nie możesz z tym zrobić?

Sprawiedliwe czy nie, ale tak już jest.

Tylko (niestety?) nie jest tak, iż nic nie możesz z tym zrobić.

Bo możesz.

1/ jeśli pozostajesz w związku małżeńskim, który od dawna jest tylko formalnością i od lat nic  was nie łączy (a i dzieci zdążyły w tzw. międzyczasie dzieci zdążyły dorosnąć możesz złożyć pozew o rozwód

2/ jeśli z jakiegoś powodu nie chcesz składać pozwu o rozwód, możesz rozważyć PRAWNĄ separację

3/ zawsze możesz napisać testament (prawo spadkowe przewiduje wiele różnych instytucji – np. zapis, zapis windykacyjny i wiele innych)

4/ w pewnych sytuacjach do rozważenia pozostaje rozdzielność majątkowa, ale niestety nie rozwiąże to problemów z dziedziczeniem

5/ a jeśli już masz prawomocny wyrok rozwodowy, to może czas na sprawę o podział majątku?

6/ a wracając do prawa spadkowego: pewnie pamiętasz, co to jest zachowek?

Wiem, jak różne są sytuacje w życiu:

i może akurat:

1/ pozostajesz formalnie w związku małżeńskim, chociaż faktycznie jesteś od dawna w związku z inną osobą

2/ rozwodzisz się, ale sprawa przeciąga się o kolejne miesiące, a konflikt tylko przybiera na sile (a ty już jesteś w nowym związku z inną osobą)

3/ to ty jesteś w związku z osobą, która formalnie pozostaje w związku małżeńskim

4/ w opisanych powyżej sytuacjach prowadzisz “biznes” wspólnie z partnerem czy partnerką

5/ w opisanych powyżej sytuacjach zamierzasz kupić nieruchomość

6/ mieszkasz w domu, który stanowi majątek wspólny partnera czy partnerki i jego/jej współmałżonka i zamierzasz przeznaczyć swoje środki na remont tego domu

7/ mieszkasz w domu, który stanowi majątek wspólny partnera czy partnerki i jego/jej  byłego współmałżonka  – w sytuacji gdy nie było między nimi sprawy o podział wspólnego majątku i zamierzasz przeznaczyć swoje środki na remont tego domu

to mogę apelować tylko o jedno : zastanów się, co by było, gdyby jednak “coś poszło nie tak”.

I jeszcze jedno, to nie wszystkie sytuacje, w których dobrze byłoby się zastanowić.

Jeśli akurat jesteś w tak szczęśliwej sytuacji, iż żyjesz zgodnie z żoną czy mężem i razem wychowujecie małe dzieci, to też się zastanów. W szczególności jeśli prowadzisz działalność gospodarczą. A może w ramach tej działalności zatrudniasz małżonka/ partnera? Albo z żoną czy mężem prowadzisz wspólnie np. spółkę cywilną, albo nawet spółkę z.o.o. Tak, na pewno wszystko będzie dobrze i nic złego się nie stanie. Ale tak na wszelki wypadek zastanów się, co by było gdyby… Ale do tego zagadnienia – tzn. kiedy wszystko jest ok i dlaczego jednak dobrze by było się nawet wtedy zastanowić, wrócę w osobnym wpisie.

Czy jest gdzieś jakiś bloger, który nie robi podsumowania z początkiem nowego roku? Ok., zapewne tak. Zazwyczaj nie robię tego, co robi „większość”, ale… czasem może to dobry pomysł? Rok 2018 jest już od kilku dni, czas więc na pierwszy wpis.

Miał być właśnie taki wpis – z podsumowaniem i planami. Jednak – ze względu na fakt iż już w lutym blog będzie obchodzić piąte (tak!) piąte urodziny, wpis z podsumowaniem będzie w lutym. (w lutym już chyba nikt nie zamieszcza takich wpisów, tak więc ja to zrobię)

A tymczasem dziś kilkanaście (przypadkiem dokładnie 18) rzeczy, o których naprawdę warto pamiętać.

Wiem, to podstawy, pisałam o tym wiele razy – ale wciąż otrzymuję sporo pytań dotyczących tych kwestii.

To zaczynamy:

1/ Obecnie zasadą jest przyjmowanie spadku z dobrodziejstwem inwentarza (co wiąże się z ograniczeniem odpowiedzialności za długi). Nie zawsze tak było – kiedyś tj. przed październikiem 2015 r. zasadą było przyjmowanie spadku wprost.

2/ Rozrządzić majątkiem na wypadek śmierci można jedynie przez testament. Jeśli nie ma testamentu, dziedziczenie następuje zgodnie z zasadami kodeksowymi. W pierwszej kolejności dziedziczy małżonek i dzieci.

3/ Testament może zawierać rozrządzenia tylko jednego spadkodawcy- co oznacza, iż nie ma czegoś takiego jak testament wspólny.

4/ Spadkodawca może w każdej chwili odwołać zarówno cały testament, jak i jego poszczególne postanowienia.

5/ Sporządzić i odwołać testament może tylko osoba mająca pełną zdolność do czynności prawnych – czyli : małoletni (czyli mający np. 16 czy 17 lat) nie może w ważny sposób sporządzić testamentu.

6/ Cały (cały!) testament piszesz własnoręcznie. Nie – naprawdę nie wystarczy że napiszesz coś na komputerze i podpiszesz po wydrukowaniu. W razie wątpliwości decyduj się na testament w formie aktu notarialnego, nie wiąże się to z dużym kosztem.

7/ Przepisy przewidują obecnie coś takiego jak zapis windykacyjny – czyli najprościej mówiąc możesz przeznaczyć konkretną rzecz dla konkretnej osoby.

Jeśli się na to zdecydujesz, pamiętaj iż testament musi mieć formę aktu notarialnego.

8/ Opłata sądowa od wniosku o stwierdzenie nabycia spadku to 50 zł (ale jeśli w jednym piśmie chcesz wnosić o stwierdzenie nabycia spadku po dwóch osobach, to płacisz 100 zł)

9/ Właściwość sądu w sprawie o stwierdzenie nabycia spadku jest ściśle określona w przepisach – nie możesz wysłać tego wniosku do dowolnego sądu – właściwy będzie sąd rejonowy ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy.

10/ Pominięcie w testamencie to nie to samo co wydziedziczenie. Jeśli zostałeś w testamencie pominięty, być może uprawniony jesteś aby wystąpić o zachowek.

11/ Zstępnym, małżonkowi oraz rodzicom spadkodawcy, którzy byliby powołani do spadku z ustawy, należą się, jeżeli uprawniony jest trwale niezdolny do pracy albo jeżeli zstępny uprawniony jest małoletni – dwie trzecie wartości udziału spadkowego, który by mu przypadał przy dziedziczeniu ustawowym, w innych zaś wypadkach – połowa wartości tego udziału (zachowek).

12/ To ty wnosząc pozew o zachowek  musisz określić kwotę, której się domagasz – nazywa się to ”wartość przedmiotu sporu”.

13/ Opłata od pozwu o zapłatę (czyli w prawie spadkowym o zachowek) nie jest stała – zależy od wartości przedmiotu sporu – im większej kwoty żądasz od pozwanego, tym wyższa będzie opłata. Dlatego dobrze się zastanów, jakiej kwoty ostatecznie będziesz się domagać przed sądem.

14/ To ty – jako strona postępowania sądowego musisz udowodnić swoje twierdzenia, najlepiej przedstaw dowody na możliwie wczesnym etapie postępowania sądowego.

15/ Roszczenie o zachowek podlega przedawnieniu (termin obecnie wynosi 5 lat, ale troszkę inaczej liczy się on przy dziedziczeniu testamentowym, a inaczej przy ustawowym). Jeśli będziesz zbyt długo zwlekał z wniesieniem pozwu, niestety druga strona może podnosić, iż roszczenie jest przedawnione i z tego właśnie powodu prawdopodobnie przegrasz sprawę.

16/ Do chwili działu spadku spadkobiercy ponoszą solidarną odpowiedzialność za długi spadkowe. Od chwili działu spadku spadkobiercy ponoszą odpowiedzialność za długi spadkowe w stosunku do wielkości udziałów.

17/ I wracając do wniosku o stwierdzenie nabycia spadku: nie jest tak, iż tylko spadkobiercy mogą złożyć taki wniosek w sądzie, krąg uprawnionych jest szerszy – stanowi o tym art. 1025 k.c.

18/ Nie zawsze występowanie do sądu z wnioskiem o stwierdzenie nabycia spadku będzie konieczne, w pewnych sytuacjach wystarczy wizyta w kancelarii notarialnej. Aby jednak notariusz mógł sporządzić akt poświadczenia dziedziczenia, w kancelarii muszą stawić się wszyscy spadkobiercy. Jeśli spadkobiercy są zgodni, możliwe też będzie zawarcie umowy o dział spadku- jeśli w skład spadku wchodzi nieruchomość, umowa musi mieć formę aktu notarialnego.

I jeszcze : podatki. Wspominałam o tym, ale do tematu wrócę: jeśli dziedziczysz po osobie z najbliższej rodziny, pamiętaj o formularzu SDZ2- musisz złożyć go w ustawowym terminie, aby uniknąć konieczności zapłaty podatku. (ustawa przewiduje kilka grup podatkowych – niestety w pewnych sytuacjach – tj. gdy dziedziczysz po dalszym krewnym  czy też po osobie niespokrewnionej podatek trzeba będzie zapłacić)

I po kolejne: pamiętasz wpis o rozporządzeniu spadkowym? jeśli mieszkasz na stałe w innym unijnym kraju niż Polska i chciałbyś np. napisać testament, zapoznaj się z tym rozporządzeniem.

I (teraz już naprawdę) na koniec pytanie: czy uważasz, iż jakiś temat powinien zostać pogłębiony/ omówiony ponownie?A może nie pisałam jeszcze o czymś, o czym warto byłoby napisać? Jeśli tak, to napisz proszę w komentarzach pod tym wpisem.

Jak pewnie wiesz, oprócz prowadzenia spraw o dział spadku czy o zachowek pomagam też w planowaniu spadkowym, przekazaniu firmy następcom i w końcu – choć może Ci się to wydawać teraz zupełnie bez związku z tematem bloga – przekształcaniem działalności gospodarczej w spółkę z o.o.

A prawa autorskie, prawo własności intelektualnej, znaki towarowe…

Pewnie pamiętasz: wspominałam na początku miesiąca, że

Może wydawać się, że to dość mało istotna kwestia. Ale… wierz mi: po latach taki znak towarowy czy logo może mieć większą wartość niż lokal będący siedzibą firmy czy samochód.

Dlatego właśnie – aby przybliżyć Ci tę tematykę rozmawiam dziś z doświadczonym rzecznikiem patentowym i autorem bloga o znakach towarowych – Mikołajem Lechem.

Zacznijmy od wyjaśnienia pojęć:

Co to dokładnie jest „znak towarowy”?

Najłatwiej w tym miejscu byłoby mi zacytować odpowiedni przepis z ustawy Prawo własności przemysłowej, ale postaram się wyjaśnić wszystko własnymi słowami. Przedsiębiorcy działając na rynku, oferują towary lub usługi. Każdemu zależy na tym, aby pozyskać klientów, dlatego starają się odróżnić od swojej konkurencji. Podstawowym narzędziem do tego jest marka. I należy ją rozumieć szeroko. Marką przedsiębiorcy może być jego nazwa, logo lub grafika.  Przedsiębiorca może chronić swoją markę rejestrując ją jako znak towarowy np. w Urzędzie Patentowym RP.

Co najważniejsze, poprzez taką rejestrację nie uzyskuje się monopolu absolutnego na nazwę. Ochrona obejmuje jedynie wskazane w zgłoszeniu towary lub usługi. Innymi słowy, jeżeli przedsiębiorca zarejestrował znak towarowy MIKPOL do oznaczania usług prawnych, to nie może zabronić innemu podmiotowi używania identycznej nazwy (nie logo) do oznaczania piekarni. Wynika to chociażby z tego, że działania właściciela piekarni nie doprowadzą do tego, że klienci firmy MIKPOL zostaną wprowadzeni w błąd. Raczej mało prawdopodobne, że osoba szukająca porady prawnej przez pomyłkę kupi drożdżówkę 🙂

A logo – czym jest logo? I co profesjonalny rzecznik patentowy ma na myśli, mówiąc ”prawo do marki”?

Ja zawsze mówię, że logo to nazwa ubrana w szatę graficzną. W języku prawnym mówi się o słowno-graficznym znaku towarowym. Przykładem niech będzie logo naszej kancelarii patentowej, które oczywiście zarejestrowaliśmy w Urzędzie Patentowym RP:

Z kolei prawa do marki to dość obszerny temat. Prawa te nie wynikają jedynie z rejestracji znaków towarowych (ustawa Prawo własności przemysłowej). Można bowiem mówić o prawie do firmy (Kodeks cywilny), prawie do niezarejestrowanego znaku towarowego (ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji) oraz prawie do logo (ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych). To zagadnienie dokładnie rozgryzałem w artykule pt. Jak chronić markę firmy?

Wspomnę jedynie, że w kontekście tych wszystkich przepisów rejestracja znaku towarowego ma tę zaletę, że w wydanym świadectwie rejestracji wyraźnie jest napisane kto jest właścicielem znaku towarowego, na jakim terytorium, na jakie towary/ usługi oraz czy ta ochrona dotyczy nazwy czy logo. W przypadku ewentualnego sporu łatwo udowodnić, że ma się prawa do marki. Wystarczy przedłożyć wspomniane świadectwo. Opierając prawa do marki na pozostałych przepisach trzeba licznymi dowodami wykazywać, że te prawa nam przysługują. Sąd się z tym zgodzi bądź nie. Wynik takiego sporu robi się więc mocno niepewny.

Biznes można prowadzić w różnych formach; najczęściej przedsiębiorca zaczyna od „zwykłej” jednoosobowej działalności. Z czasem jednak taka „działalność” nabiera często znacznych rozmiarów, a sam przedsiębiorca – zaangażowany innymi sprawami – o wielu kwestiach nie myśli…

Zgadza się. Z mojego doświadczenia wynika, że mało kto już na początku swojej  drogi biznesowej myśli o ochronie swojej marki. Z jednej strony jestem w stanie to zrozumieć. Dopóki nie ma pewności, że dany pomysł uda się skomercjalizować, marka nie ma wielkiej wartości. Później, po kilku miesiącach, jeżeli przedsiębiorca czuje, że jego biznes działa, powinien pomyśleć o rejestracji znaku towarowego.

Tylko z mojego doświadczenia wynika, że już w tym miejscu wiele osób popełnia błąd. Otóż nawet jeżeli początkowo nie myślimy o rejestracji znaku towarowego, powinniśmy rozważnie wchodzić w pewne nazwy. Stosunkowo często spotykam się z sytuacją, kiedy wybierana jest nazwa podobna do już zarejestrowanego znaku towarowego.

Początkujący przedsiębiorcy sprawdzają jedynie dostępność domeny internetowej oraz robią proste poszukiwania w Google. To jednak za mało. Należy zrobić poszukiwania również w zakresie zarejestrowanych znaków towarowych. Kolizją mogą być zarówno znaki identyczne jak i podobne. Należy pamiętać, że to podobieństwo nie jest taką oczywistą sprawą. Często można mieć wątpliwości czy znak różniący się jedną, dwoma literkami jest jeszcze kolizyjny czy już nie. Warto więc rozważyć zlecenie analizy rzecznikowi patentowemu.

Zaniedbanie na tym etapie może być przyczyną dwóch głównych problemów. Po pierwsze, po kilku latach działalności do takiego przedsiębiorcy może odezwać się kancelaria prawna z żądaniem zaprzestania naruszania prawa. Dla takiej osoby to dramat. Od powiedzmy 3 lat rozwija swoją firmę, by dostać ultimatum, że w ciągu 14 dni musi zmienić jej nazwę.

Innym razem, kiedy przedsiębiorca postanowi jednak znak zarejestrować, po wstępnym badaniu może się dowiedzieć, że ktoś inny już taki znak chroni. Jest to sytuacja lepsza, ale nadal zła. Lepsza dlatego, że taka osoba ma czas na jakieś ruchy (np. modyfikację nazwy). Podmiot, którego prawa nieświadomie naruszał nie wie jeszcze o jego istnieniu. I lepiej aby się nie dowiedział. Zmiana nazwy stawia jednak pod znakiem zapytania wieloletnie zabiegi marketingowe.

Czy wielu przedsiębiorców myśli o rejestracji znaku towarowego? I czy finalnie wielu decyduje się na zarejestrowanie?

Ja rejestruję najczęściej znaki towarowe przedsiębiorcom, którzy od kilku lat są już na rynku. Budzi to oczywiście problemy, o których już mówiłem wcześniej. Coraz częściej odzywają się jednak do mnie firmy, które dopiero planują z daną marką wyjść na rynek. I to jest idealny moment na działanie. Jeżeli nawet markę będziemy musieli delikatnie zmodyfikować, to nie generuje to większych problemów.

Jeżeli miałbym jednak ocenić jak popularne jest rejestrowanie znaków w Polsce to nadal uważam, że jest z tym słabo. Przeciętny przedsiębiorca nie chroni swojego znaku. Często taka osoba posługuje się podobną bądź identyczną nazwą jak jego konkurent w innej części Polski. Przykładowo w CEIDG znalazłem 16 przedsiębiorców używających nazwy ALLMED. W tym zakresie jest straszny bałagan w naszym kraju. Przedsiębiorcom wydaje się, że skoro żaden urzędnik nie robił im problemu przy zakładaniu działalności gospodarczej lub spółki to działają legalnie.

Dlaczego tak się dzieje – czy rejestracja znaku towarowego jest droga?

Moim zdaniem wynika to z niewiedzy i pewnych mitów. Wiele osób nie ma pojęcia czym są znaki towarowe oraz że warto je zastrzec. Poza tym można działać na rynku nawet wiele lat i znaku nie chronić. Z drugiej strony jeżeli w mediach pojawiają się już spory o znaki towarowe, to zazwyczaj w kontekście gigantów typu APPLE. Mali przedsiębiorcy kojarzą te fakty i od razu zakładają, że ich na to nie stać. Tymczasem minimalna opłata za 10-cio letnią ochronę znaku towarowego w Polsce to 890 zł. Gdyby tę opłatę można było podzielić, to miesięczne raty wyniosłyby około 7 zł. To chyba niezbyt wygórowana cena za bezpieczeństwo. Finalnie opłaty zależą od ilości wskazanych w zgłoszeniu klas, zasięgu terytorialnego ochrony oraz tego czy korzystamy z pomocy rzecznika patentowego czy nie.

Więcej o kosztach rejestracji znaku towarowego mówiłem w tym nagraniu:

 

Taki znak towarowy może być zarejestrowany na osobę fizyczną, ale też np. na spółkę osobową/ z o.o.?

Znak towarowy faktycznie może być zarejestrowany na osobę fizyczną nie prowadzącą działalności gospodarczej jak i spółkę prawa handlowego. Zresztą pytanie na kogo zarejestrować znak ma doniosłe skutki. Załóżmy, że znak rejestrujemy na osobę fizyczną. Może ona udzielić licencji na używanie znaku spółce z o.o. Kiedy jednak spółka wpadnie w problemy finansowe to komornik nie może zająć prawa do znaku, bo formalnie nie należy on do niej. Gdyby jednak znak był w posiadaniu spółki, to często potrafi on mieć ogromną wartość. Przykładowo znak towarowy Atlantic został sprzedany za prawie 1 mln  zł. I o taką kwotę obniżyły się zobowiązania likwidowanej spółki. Czyli ktoś zainwestował około 1 tys. zł w rejestrację, aby później znak sprzedać za 1 mln zł. To 1000 razy więcej.

Co powinien zrobić przedsiębiorca, gdy poważnie myśli o przekazaniu firmy następcy – w kontekście przeniesienia praw do znaku?

To bardzo dobre pytanie. Jak już mówiłem, większość przedsiębiorców nie chroni swoich znaków towarowych. Z tego wynikają później liczne problemy. Jednym z nich jest kwestia przeniesienia praw do marki. Jeżeli przedsiębiorca nie ma zarejestrowanego znaku, to pojawia się pytanie – co właściwie ma być przenoszone? Prawa autorskie majątkowe do logo? Prawo autorskie najczęściej nie chroni samej nazwy. W przypadku niezarejestrowanego znaku towarowego również nie ma żadnych namacalnych dowodów na to, że to prawo faktycznie istnieje. Na szczęście znak towarowy można zarejestrować nawet po kilkudziesięciu latach działalności firmy. Jeżeli to się uda, stosowną umową można takie prawo swobodnie przenosić.

[kliknij aby kontynuować…]