Slider

Co z firmą po śmierci przedsiębiorcy?

Do tej pory bardzo wiele kwestii nie było w ogóle uregulowanych. I niestety – wraz ze śmiercią przedsiębiorcy życie kończyła także i firma (uwaga: nie ma tu na myśli spółek) Dla potrzeb tego wpisu “firma” oznacza działalność gospodarczą wpisaną do CEIDG.

Ale – jak się już pewnie domyślasz – niedługo bardzo wiele się w tej materii zmieni.

Nie chodzi nawet o zmiany w przepisach – będzie ustawa, jakiej wcześniej nie było.

Mowa tu oczywiście o ustawie z dnia 5 lipca 2018 r. o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej.

Ta ustawa już przeszła całą drogę legislacyjną i w drugiej połowie listopada tego roku stanie się obowiązującym prawem.

Może będzie to dla Ciebie oczywiste, a może przeciwnie – zaskakujące.

“Firma” to nie tylko małe jednoosobowe przedsiębiorstwa.

Często w takich “firmach” zatrudnione są dziesiątki ludzi, a obroty sięgają wielu milionów.

I tak – w sytuacji, gdy taki przedsiębiorca umiera, problemów było naprawdę wiele.

Napisałam już “było”, gdyż mam nadzieję, że po wejściu w życie nowych przepisów takich problemów już więcej nie będzie.

Zgodnie z art. 1 : ustawa reguluje zasady tymczasowego zarządzania przedsiębiorstwem po śmierci przedsiębiorcy, który we własnym imieniu wykonywał działalność gospodarczą na podstawie wpisu do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej oraz kontynuowania działalności gospodarczej wykonywanej z wykorzystaniem tego przedsiębiorstwa.

I nie myśl proszę, iż dotyczy to tylko starszych wiekiem przedsiębiorców.

Oczywiście wejście w życie takiej ustawy powoduje zmiany w bardzo wielu innych ustawach – będzie więc o czym pisać.

Tak więc: prowadzisz właśnie firmę na podstawie wpisu do CEIDG? Wiem, na co dzień masz pilniejsze sprawy na głowie (umowy, pracownicy, raty, leasingi, płynność finansowa…) Ja naprawdę dobrze to wszystko znam. Ale – może jeszcze zanim ustawa wejdzie w życie warto zapoznać się z możliwościami, jakie ona daje?

I tak – wpisów poświęconych tej tematyce będzie w najbliższym czasie naprawdę sporo.

A tak na marginesie – wiesz, co dokładnie oznacza “przedsiębiorstwo” w sensie prawnym?

Czy zastanawiałeś się nad tym…

skąd spadkobiercy dowiedzą się o tym, iż uwzględniłeś ich w testamencie?

Napisałeś testament, może nawet zdecydowałeś się na formę notarialną.

Wiedziałeś, że różne istotne instytucje w prawie spadkowym, choćby takie jak zapis windykacyjny.

Wiesz, że testament jest dobrze sformułowany, bo konsultowałeś to z prawnikiem.

Tylko… czy osoby uwzględnione w tym testamencie będą o tym fakcie wiedziały?

I czy spadkobiercy ci będą mieli możliwość, aby testament ten w ogóle odnaleźć?

Nie zastanawiałeś się nad tym wcześniej?

A to naprawdę istotne, zwłaszcza jeśli testament nie ma formy notarialnej, a jedynie “zwykłą pisemną”.

(mała podpowiedź: może zarejestrowanie testamentu w rejestrze NORT będzie dobrym pomysłem?)

Jest też ktoś taki jak “wykonawca testamentu”.

Sam dobrze przemyślany i napisany testament to już bardzo dużo, ale… spadkobiercy muszą jeszcze mieć możliwość, aby do niego dotrzeć i złożyć go w sądzie (ewentualnie pokazać notariuszowi, który sporządzi akt poświadczenia dziedziczenia)

A jak nie ma testamentu, to ma miejsce dziedziczenie na podstawie przepisów ustawy – tak własnie jak już wspomniałam w jednym z ostatnich wpisów.

 

Życie pisze różne scenariusze

Życie pisze różne scenariusze.

Niestety, nie na wszystko masz wpływ.

Ale – mimo wszystko są rzeczy, o których możesz świadomie decydować.

Tak. Wiem. Słyszałeś może i różne historie o trwających wiele lat sprawach sądowych, rodzinach, które po zakończeniu takich spraw nigdy już się nie pogodziły i nic nie było tak jak wcześniej,  o dorosłych dzieciach, które po śmierci jednego z rodziców zakładały sprawy o dział spadku domagając się spłat, o rodzeństwie procesującym się całymi latami o zachowek, o “wyciąganiu” przed sądem wszystkich historii rodzinnych sprzed wielu, wielu lat…

Słyszałeś takie historie, ale wiesz, że przecież w Twojej rodzinie coś takiego na pewno nigdy by się nie zdarzyło.

Oczywiście – zakładam, że wszystko będzie dobrze.

Bo przecież nie jest tak, iż w każdym przypadku jest nieciekawie, a wszyscy od razu wnoszą pozwy do sądu.

Nie zamierzam nikogo straszyć, czy też przekonywać że ktoś z bliskiej rodziny mógłby postąpić wobec Ciebie nie w porządku.

Tylko że… jeszcze raz rzuć okiem na tytuł tego wpisu.

Testament najpierw, ustawa potem

Niedługo obiecane (dłuższe) wpisy dotyczące sukcesji.

Ale najpierw chciałam przypomnieć o pewnej dość istotnej kwestii.

Otóż – dziedziczenie na podstawie testamentu ma pierwszeństwo przed dziedziczeniem ustawowym.

To całkiem rozsądne, gdyż w innej sytuacji pisanie testamentów nie miałoby żadnego sensu.

W testamencie możesz wskazać jako spadkobiercę dowolną osobę – osobę fizyczną, jak i prawną.

Jak testamentu nie będzie – dziedziczenie następuje na podstawie zasad ustawowych.

(zgodnie z ustawą w pierwszej kolejności dziedziczy małżonek i dzieci)

O tym też już wspominałam (a ponieważ konsekwentnie namawiam, aby świadomie rozporządzać swoim majątkiem, to do tematu jeszcze wrócę)

Prawo spadkowe daje całkiem sporo różnych możliwości.

Możesz w testamencie zamieścić np. zapis windykacyjny (pamiętaj wtedy o właściwej formie testamentu), albo też – jeśli są ku temu podstawy – konkretne osoby wydziedziczyć.

Wiadomo – każda decyzja pociąga określone konsekwencje.

Jeśli cały swój majątek przeznaczysz np. jednemu ze swoich dzieci, to pozostałe mogą mieć roszczenie o zachowek (jakie problemy może to spowodować w praktyce, jeśli weźmiemy pod uwagę aspekt podatkowy – a mam tu na myśli podatek dochodowy – opiszę w osobnym artykule) A jeśli już o podatkach mowa – są w planie pewne zmiany także i w tym aspekcie (co akurat chyba nie jest niczym zadziwiającym, prawda?)

I jeszcze jedna istotna kwestia. Trudno by było policzyć, ile razy o tym już mówiłam : testament musi być ważnym testamentem. Czyli w pierwszej kolejności – jeśli napiszesz na komputerze  swoją ostatnią wolę, a następnie to wydrukujesz i podpiszesz, to… tak: żaden testament to to nie jest.

Testament musi być napisany w całości pismem ręcznym. (no chyba że zdecydujesz się na testament notarialny – co jest całkiem dobrym pomysłem)

No właśnie – a jak ważnego testamentu brak, to dziedziczenie następuje według zasad ustawowych.

konsultacje online

Mieszkam i pracuję we Wrocławiu, ale…

jest bardzo możliwe, iż będę mogła Ci pomóc, nawet jak mieszkasz w zupełnie innej części kraju.

To naprawdę możliwe.

Dzięki dostępowi do Internetu mogę zaproponować pomoc w drodze mailowej, jak też konsultacje online.

To naprawdę proste i wygodne.

Napisz na mój adres mailowy. Znajdziesz go na podstronie kontakt.

Opisz swoją sytuację. Napisz, czy jest obecnie sprawa na etapie sądowym.

(to istotne: jeśli tak jest, to może akurat “lecieć” jakiś termin – np. na sporządzenie zażalenia)

Wspomnij też, że jesteś zainteresowany konsultacją online.

Postaram się dopasować formę kontaktu, aby odpowiadała Twoim potrzebom.

Najprawdopodobniej przed konsultacją poproszę Cię o przesłanie niezbędnych dokumentów, czy też podanie nr księgi wieczystej, abym mogła zapoznać się z tymi dokumentami przed rozmową.

To ważne, bo tylko wtedy gdy dokładnie ustalę stan faktyczny, porada będzie konkretne i precyzyjna)

Po konsultacji dostaniesz w drodze mailowej podsumowanie rozmowy wraz z podaniem podstawy prawnej.

(tak – jest możliwa płatność na rachunek bankowy kancelarii i mogę wystawić fakturę VAT)

Uwaga: w sytuacji, gdy sprawa jest w toku, taka forma pomocy może okazać się nieco bardziej złożona.

W takiej sytuacji prawdopodobnie będzie niezbędne, abym mogła zapoznać się z całą dokumentacją tej sprawy.

I jeszcze coś ważnego – wszelkie informacje przekazywane w związku z taką konsultacją pozostają do mojej wiadomości.

Tak – napiszę to jeszcze raz (i już więcej nie będę)

Piszę to dlatego, iż wciąż – jak widzę  – jest potrzeba aby to napisać.

Ważne, gdy chcesz się spotkać osobiście:

Kancelaria ma siedzibę we Wrocławiu. 🙂

Jestem za młody, żeby…

Wiele osób tak myśli: jestem za młody, żeby myśleć o jakichś testamentach (a co dopiero pisać coś takiego)

W końcu przecież o “czymś takim” myśli się tak po 80. roku życia, prawda?

Jeśli tak myślisz, to ok  – rozumiem.

Może w Twojej sytuacji po prostu nie miałoby to sensu, a może… zmienisz zdanie?

Sytuacje są bardzo różne.

Pamiętasz pewnie, iż osoby pozostające w związku partnerskim nie dziedziczą po sobie z mocy ustawy?

Czyli: jesteś z drugą osobą kilka czy kilkanaście lat, kupiliście wspólnie mieszkanie (może nawet na kredyt w obcej walucie), może nawet wspólnie prowadzicie firmę i … “w razie czego” ta druga osoba nie jest spadkobiercą ustawowym, a do dziedziczenia dochodzą rodzice, czy też rodzeństwo, z którym od lat nie mieliście kontaktu. Mało korzystna sytuacja dla tej drugiej osoby, prawda?

No dobrze pomyślisz, ale przecież ja żyję w małżeństwie, a nie w jakimś tam konkubinacie.

Tak, ale… małżonek jest spadkobiercą ustawowym, ale… w sytuacji gdy nie macie dzieci małżonek nie jest jedynym spadkobiercą ustawowym. Przeczytaj dokładnie art. 933 kodeksu cywilnego.

A może co prawda żyjesz w udanym małżeństwie, ale masz dzieci z innego związku?

(a w sytuacji gdy te dzieci są małoletnie, byłyby reprezentowane przez przedstawiciela ustawowego, a wić najpewniej drugiego rodzica)

Może akurat nie masz tak złożonej sytuacji życiowej. Masz po prostu żonę czy męża i jedno małoletnie dziecko. Nie myślałeś nigdy o testamencie, bo i po co?

Ale. (tak, zawsze jest jakieś ale)

W takiej sytuacji małżonek i dziecko będą spadkobiercami ustawowymi.

Tylko że jeśli małoletnie dziecko stanie się wskutek dziedziczenia współwłaścicielem nieruchomości to też mogą być pewne trudności. Może będzie taka sytuacja, iż małżonek będzie chciał (lub nawet musiał) sprzedać mieszkania, które było waszym wspólnym mieszkaniem, a teraz właśnie dziecko jest współwłaścicielem?

Może odpowiednio sformułowany testament nie dopuściłby do powstania problemu?

Wiesz, że jest taka możliwość, aby oboje małżonkowie napisali tzw. testamenty wzajemne?

(czyli po prostu każdy powołuje do dziedziczenia drugiego małżonka)

 

Widzisz? W każdej sytuacji może powstać problem.

Może też i żadnego problemu nie być, jeśli pomyślisz o tym wcześniej.

Każda sytuacja jest inna.

Wiesz, kto byłby spadkobiercą ustawowym w twoim przypadku?

Chcesz, aby tak było?

A tak na marginesie:

Pamiętasz czym jest zapis windykacyjny? (jak już o testamentach mowa)

To bardzo praktyczne rozwiązanie, nie zapomnij tylko o właściwej formie testamentu jeśli się zdecydujesz na takie rozwiązanie. Podpowiem: właściwa forma, czyli akt notarialny.

 

I tak jak już wspominałam: testament można zmienić lub w ogóle odwołać. Sytuacja może się zmienić, twój stan cywilny może się zmienić, prawie wszystko może się zmienić.

Jeśli więc zmieni się sytuacja i uznasz że ten wcześniejszy testament już nie odpowiada twojej obecnej woli i sytuacji – to tak, możesz ten testament zmienić.

I jeszcze : pisząc “testament” mam na myśli nie jakikolwiek testament, ale dobrze przemyślany testament.

W ramach wpisu na blogu prawniczym mogę napisać o pewnych kwestiach dość ogólnie, bo wiem jak różne są sytuacje.

Ale cel jest jeden: zastanów się i jeśli uznasz to za potrzebne, podejmij właściwe działania.

Otwarcie spadku. Odrzucenie spadku. Terminy.

O tych kwestiach już co prawda wspominałam, ale… jak zadawane pytania pokazują, że należałoby o tym przypomnieć.

Data otwarcia spadku to po prostu data śmierci spadkodawcy.

W tej kwestii przepisy są jasne, tu akurat nie ma nad czym się zastanawiać.

(chociaż… zaraz zobaczysz, że w pewnych sytuacjach trzeba się jednak będzie zastanowić)

Od daty otwarcia spadku liczą się niektóre terminy – np. termin przedawnienia roszczenia o zachowek zgodnie z art. 1007 par. 2 kodeksu cywilnego, czyli w sytuacjach gdy spadkodawca nie pozostawił testamentu (wiem, ta kwestia też budzi pewne wątpliwości i wrócę do tematu)

Ale niestety nie wszystko jest takie proste.

Na przykład kwestie związane z odrzucaniem spadku już takie oczywiste nie są.

Zgodnie z treścią przepisu:

 

Oświadczenie o przyjęciu lub o odrzuceniu spadku może być złożone w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swego powołania.

Brak oświadczenia spadkobiercy w terminie określonym w par. 1 jest jednoznaczny z przyjęciem spadku z dobrodziejstwem inwentarza.

Kiedyś pewne kwestie wyglądały inaczej.

To znaczy kiedyś (wcale nie tak bardzo dawno temu) brak oświadczenia spadkobiercy oznaczał przyjęcie spadku wprost.

Dalej jednak spadkobierca może spadek odrzucić – i w pewnych sytuacjach ma to sens.

Oczywiście nie warto podejmować decyzji pochopnie. Decyzja taka musi być dobrze przemyślana w sytuacji gdy osoba, która zamierza spadek odrzucić ma swoje małoletnie dzieci.

Tak jak kiedyś, odrzucenie spadku przez małoletnie dziecko musi być poprzedzone uzyskaniem zgody wydanej przez sąd.

Nie zmienił się też termin na podjęcie decyzji o odrzuceniu spadku.

W dalszym ciągu – zgodnie z art. 1015 kodeksu cywilnego termin ten wynosi 6 miesięcy.

Tylko doczytaj uważnie: oświadczenie o przyjęciu lub odrzuceniu spadku może być złożone w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swego powołania.

No właśnie – sześć miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swego powołania.

A to oznacza, iż nie zawsze będzie to data otwarcia spadku. I tak, sytuacja nieco się komplikuje w przypadku gdy spadek mają odrzucać osoby powołane do dziedziczenia w dalszej kolejności.

Pewnie zauważyliście, iż ostatnio teksty na tym blogu pojawiały się nieco rzadziej niż kiedyś. I może po prostu uznałeś, że jest tak dlatego, ponieważ są wakacje?

Może masz troszkę racji, ale… wakacje jeszcze przede mną.

Może myślałeś, iż taki stan rzeczy spowodowany jest dużą ilością pracy?

To rozsądne wytłumaczenie, ale w okresie wakacyjnym rozpraw mam mniej niż np. w miesiącach jesiennych.

No dobrze, już wyjaśniam:

otóż w ostatnim czasie bardzo dużo czasu zajęła mi praca nad moim drugim blogiem.

Nie piszę nowym – gdyż blog istniał  już wcześniej.

Tylko teraz zyskał zupełnie nową formę i sporo nowej treści.

Blog dotyczy tematyki prawa rodzinnego.

Przeczytasz tam wiele artykułów o rozwodzie, podziale majątku, ustrojach majątkowych, ale także o prowadzeniu firmy z małżonkiem.

Zajrzyj proszę na ten blog. Napisz, jak Ci się podoba i o czym chciałbyś przeczytać.

http://rozwod-wroclaw.pl/blog-2/ 

Sukcesja z sukcesem? Już niedługo!

Pisałam kiedyś, iż w sytuacji gdy osoba prowadząca działalność gospodarczą (taką “zwykłą” działalność nie w formie spółki, ale opartą o wpis do CEIDG) umiera, to… firma praktycznie przestaje istnieć. na marginesie – nie wiem, czy masz pojęcie jak bardzo popularna to forma prowadzenia biznesu i ile takich firm funkcjonuje w Polsce?

Do tej pory tak było, iż śmierć osoby prowadzącej taką firmę w praktyce oznaczała też koniec samej firmy.

Ale już wkrótce wszystko się zmieni.

Będzie ustawa, jakiej jeszcze nie było.

Mam tu na myśli oczywiście ustawę o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej.

Brzmi dość skomplikowanie? Może tak, jeśli słyszysz ten tytuł po raz pierwszy. Ale – jeśli prowadzisz działalność gospodarczą, to nie masz wyjścia – musisz zapoznać się z regulacjami tej ustawy.

Spokojnie, pomogę ci w tym – będzie cały cykl wpisów dotyczący rozwiązań, które wprowadza ta ustawa.

Niedługo ustawa wejdzie w życie, co oczywiście od razu będzie przedmiotem wpisu.

(dużymi krokami zbliża się koniec całej drogi legislacyjnej)

Tymczasem jednak – aby choć trochę przybliżyć Ci materię tej ustawy:

Zgodnie z art. 1 projektu:

Ustawa reguluje zasady tymczasowego zarządzania przedsiębiorstwem po śmierci przedsiębiorcy, który we własnym imieniu wykonywał działalność gospodarczą na podstawie wpisu do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, zwanej dalej „CEIDG”, oraz kontynuowania działalności gospodarczej wykonywanej z wykorzystaniem tego przedsiębiorstwa.

I tak : to Ty jako przedsiębiorca będziesz mógł ustanowić zarządcę sukcesyjnego!

Wszystkie szczegóły dotyczące ustanawiania zarządu sukcesyjnego znajdziesz w kolejnych wpisach.

A jak już mowa o “zwykłej” działalności gospodarczej. Nie zastanawiałeś się kiedyś, czy w Twoim przypadku spółka z o.o. nie byłaby lepszym rozwiązaniem?

Czy warto wnosić sprawę o zachowek?

Są takie pytania, na które nawet doświadczonemu adwokatowi trudno odpowiedzieć. Do takich właśnie pytań należy pytanie : “czy warto wnosić sprawę”? Może się już domyślasz, ale odpowiedź pewnie będzie brzmiała: “to zależy”. Zdarza się, i to wcale nie tak rzadko, iż klienci – po uzyskaniu dokładnych informacji – pytają, czy w ogóle warto wnosić do sądu sprawę – na przykład o zachowek.

Bo tak – sprawa potrwa zapewne dość długo i niestety wnosząc sprawę do sądu musisz liczyć się z koniecznością uiszczenia opłaty, która potrafi być dość wysoka. Im wyższej kwoty się domagasz, z tym większą opłatą musisz się liczyć. A sama opłata od pozwu to przecież jeszcze nie wszystko. Pomijam kwestię honorarium adwokata, jeśli zdecydujesz się zlecić sprawę adwokatowi, ale…

W takich sprawach często okazuje się iż w skład spadku wchodziła nieruchomość (ewentualnie nieruchomość była przedmiotem darowizny dokonanej przez spadkodawcę jeszcze za jego życia). jak się pewnie domyślasz, wartość tej nieruchomości (mająca znaczący wpływ na wysokość zachowku) zazwyczaj jest zupełnie różnie postrzegana przez strony. W takiej sytuacji konieczne będzie zlecenie opinii biegłemu. A to wiąże się z kolejnymi kosztami.

(tak, jest możliwość, aby wnosić o zwolnienie od kosztów, choćby w części)

Ale koszty to jeszcze nie wszystko.

Jak już wspomniałam, sprawa w sądzie  może potrwać naprawdę długo.

Biorąc pod uwagę, iż od wyroku sądu I instancji każda strona może złożyć apelację, może być to nawet okres kilku lat. A dopóki nie masz prawomocnego wyroku, cóż niewiele możesz zrobić.

Dodatkowo, jest bardzo prawdopodobne, iż będziesz zmuszony pozywać kogoś z bliskiej rodziny. Dla wielu osób to spory dyskomfort.

No i tak : to Ty wnosząc powód wiele kwestii będziesz musiał udowodnić.

Tak więc: odpowiedź na postawione w tytule pytanie brzmi : to zależy.

Na pewno warto poczynić starania, aby możliwie dokładnie ustalić, co wchodziło w skład masy spadkowej (a tym samym o jaką – chociaż w przybliżeniu – kwotę możemy się starać)

I niestety : może tak się zdarzyć, iż będzie problem z faktycznym wyegzekwowaniem zasądzonych przez sąd pieniędzy. (w mojej ocenie to jeszcze nie powód, aby rezygnować z wnoszenia pozwu, ale…różne są sytuacje)

 

Wiadomo, każda sprawa jest inna.

Ale… może np.  warto pomyśleć o mediacji i zawarciu ugody?

Może sensowne będzie np. zawezwanie drugiej strony do próby zawarcia ugody?

(będzie to miało także korzystny skutek jeśli chodzi o bieg przedawnienia)

Tak, wiem zawarcie ugody w tym trybie (zawezwanie do próby ugodowej – art. 184 k.p.c) nie zdarza się często, ale może chociaż warto spróbować, jeśli z jakiegoś powodu nie chcesz od razu wnosić pozwu? Na marginesie: mediacja naprawdę czasem daje dobre efekty, jest wielu doświadczonych mediatorów, którzy są także adwokatami czy radcami prawnymi.

 

Pamiętaj:

to Ty – jako uprawniony do zachowku – musisz podjąć działanie, aby ten zachowek uzyskać.

(nie licz za bardzo na to, iż ten kto ma zachowek zapłacić, sam do Ciebie napisze i zapyta, czy może jesteś zainteresowany otrzymaniem zachowku. To raczej się nie zdarza; jeśli ktoś zna takie sytuacje, to proszę o informacje w komentarzach)

I jeszcze: pamiętaj, iż roszczenie o zachowek się przedawnia, więc działania zmierzające do uzyskania zachowku podejmuj zanim to roszczenie będzie przedawnione.

 

Generalnie uważam, że warto chociaż spróbować powalczyć “o swoje”, ale wiem, jak różne są sytuacje i jak złożone są relacje rodzinne.

Rozumiem, że wystąpienie z pozwem może być dla Ciebie trudne. Wiem, że wiążą się z tym określone koszty. Rozumiem, iż spotkanie na sali sądowej z osobami z bliskiej rodziny może nie być łatwe.

Dlatego właśnie decyzję w kwestii tego, czy warto wnosić sprawę o zachowek pozostawiam Tobie.