Slider

Sukcesja z sukcesem? Już niedługo!

Pisałam kiedyś, iż w sytuacji gdy osoba prowadząca działalność gospodarczą (taką “zwykłą” działalność nie w formie spółki, ale opartą o wpis do CEIDG) umiera, to… firma praktycznie przestaje istnieć. na marginesie – nie wiem, czy masz pojęcie jak bardzo popularna to forma prowadzenia biznesu i ile takich firm funkcjonuje w Polsce?

Do tej pory tak było, iż śmierć osoby prowadzącej taką firmę w praktyce oznaczała też koniec samej firmy.

Ale już wkrótce wszystko się zmieni.

Będzie ustawa, jakiej jeszcze nie było.

Mam tu na myśli oczywiście ustawę o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej.

Brzmi dość skomplikowanie? Może tak, jeśli słyszysz ten tytuł po raz pierwszy. Ale – jeśli prowadzisz działalność gospodarczą, to nie masz wyjścia – musisz zapoznać się z regulacjami tej ustawy.

Spokojnie, pomogę ci w tym – będzie cały cykl wpisów dotyczący rozwiązań, które wprowadza ta ustawa.

Niedługo ustawa wejdzie w życie, co oczywiście od razu będzie przedmiotem wpisu.

(dużymi krokami zbliża się koniec całej drogi legislacyjnej)

Tymczasem jednak – aby choć trochę przybliżyć Ci materię tej ustawy:

Zgodnie z art. 1 projektu:

Ustawa reguluje zasady tymczasowego zarządzania przedsiębiorstwem po śmierci przedsiębiorcy, który we własnym imieniu wykonywał działalność gospodarczą na podstawie wpisu do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, zwanej dalej „CEIDG”, oraz kontynuowania działalności gospodarczej wykonywanej z wykorzystaniem tego przedsiębiorstwa.

I tak : to Ty jako przedsiębiorca będziesz mógł ustanowić zarządcę sukcesyjnego!

Wszystkie szczegóły dotyczące ustanawiania zarządu sukcesyjnego znajdziesz w kolejnych wpisach.

A jak już mowa o “zwykłej” działalności gospodarczej. Nie zastanawiałeś się kiedyś, czy w Twoim przypadku spółka z o.o. nie byłaby lepszym rozwiązaniem?

Czy warto wnosić sprawę o zachowek?

Są takie pytania, na które nawet doświadczonemu adwokatowi trudno odpowiedzieć. Do takich właśnie pytań należy pytanie : “czy warto wnosić sprawę”? Może się już domyślasz, ale odpowiedź pewnie będzie brzmiała: “to zależy”. Zdarza się, i to wcale nie tak rzadko, iż klienci – po uzyskaniu dokładnych informacji – pytają, czy w ogóle warto wnosić do sądu sprawę – na przykład o zachowek.

Bo tak – sprawa potrwa zapewne dość długo i niestety wnosząc sprawę do sądu musisz liczyć się z koniecznością uiszczenia opłaty, która potrafi być dość wysoka. Im wyższej kwoty się domagasz, z tym większą opłatą musisz się liczyć. A sama opłata od pozwu to przecież jeszcze nie wszystko. Pomijam kwestię honorarium adwokata, jeśli zdecydujesz się zlecić sprawę adwokatowi, ale…

W takich sprawach często okazuje się iż w skład spadku wchodziła nieruchomość (ewentualnie nieruchomość była przedmiotem darowizny dokonanej przez spadkodawcę jeszcze za jego życia). jak się pewnie domyślasz, wartość tej nieruchomości (mająca znaczący wpływ na wysokość zachowku) zazwyczaj jest zupełnie różnie postrzegana przez strony. W takiej sytuacji konieczne będzie zlecenie opinii biegłemu. A to wiąże się z kolejnymi kosztami.

(tak, jest możliwość, aby wnosić o zwolnienie od kosztów, choćby w części)

Ale koszty to jeszcze nie wszystko.

Jak już wspomniałam, sprawa w sądzie  może potrwać naprawdę długo.

Biorąc pod uwagę, iż od wyroku sądu I instancji każda strona może złożyć apelację, może być to nawet okres kilku lat. A dopóki nie masz prawomocnego wyroku, cóż niewiele możesz zrobić.

Dodatkowo, jest bardzo prawdopodobne, iż będziesz zmuszony pozywać kogoś z bliskiej rodziny. Dla wielu osób to spory dyskomfort.

No i tak : to Ty wnosząc powód wiele kwestii będziesz musiał udowodnić.

Tak więc: odpowiedź na postawione w tytule pytanie brzmi : to zależy.

Na pewno warto poczynić starania, aby możliwie dokładnie ustalić, co wchodziło w skład masy spadkowej (a tym samym o jaką – chociaż w przybliżeniu – kwotę możemy się starać)

I niestety : może tak się zdarzyć, iż będzie problem z faktycznym wyegzekwowaniem zasądzonych przez sąd pieniędzy. (w mojej ocenie to jeszcze nie powód, aby rezygnować z wnoszenia pozwu, ale…różne są sytuacje)

 

Wiadomo, każda sprawa jest inna.

Ale… może np.  warto pomyśleć o mediacji i zawarciu ugody?

Może sensowne będzie np. zawezwanie drugiej strony do próby zawarcia ugody?

(będzie to miało także korzystny skutek jeśli chodzi o bieg przedawnienia)

Tak, wiem zawarcie ugody w tym trybie (zawezwanie do próby ugodowej – art. 184 k.p.c) nie zdarza się często, ale może chociaż warto spróbować, jeśli z jakiegoś powodu nie chcesz od razu wnosić pozwu? Na marginesie: mediacja naprawdę czasem daje dobre efekty, jest wielu doświadczonych mediatorów, którzy są także adwokatami czy radcami prawnymi.

 

Pamiętaj:

to Ty – jako uprawniony do zachowku – musisz podjąć działanie, aby ten zachowek uzyskać.

(nie licz za bardzo na to, iż ten kto ma zachowek zapłacić, sam do Ciebie napisze i zapyta, czy może jesteś zainteresowany otrzymaniem zachowku. To raczej się nie zdarza; jeśli ktoś zna takie sytuacje, to proszę o informacje w komentarzach)

I jeszcze: pamiętaj, iż roszczenie o zachowek się przedawnia, więc działania zmierzające do uzyskania zachowku podejmuj zanim to roszczenie będzie przedawnione.

 

Generalnie uważam, że warto chociaż spróbować powalczyć “o swoje”, ale wiem, jak różne są sytuacje i jak złożone są relacje rodzinne.

Rozumiem, że wystąpienie z pozwem może być dla Ciebie trudne. Wiem, że wiążą się z tym określone koszty. Rozumiem, iż spotkanie na sali sądowej z osobami z bliskiej rodziny może nie być łatwe.

Dlatego właśnie decyzję w kwestii tego, czy warto wnosić sprawę o zachowek pozostawiam Tobie.

Sprawa o stwierdzenie nabycia spadku: opłaty

Jak już wspominałam (chyba nawet kilka razy) wniesienie sprawy do sądu wiąże się z koniecznością uiszczania opłat. Nie inaczej jest w sprawie o stwierdzenie nabycia spadku. Tu też raczej nie unikniesz opłaty. Ale- przypomnijmy: sprawa o stwierdzenie nabycia spadku rozpatrywana jest w tzw. trybie nieprocesowym. W takich sprawach najczęściej mamy do czynienia z opłatami stałymi.

Tak też jest w sprawach o stwierdzenie nabycia spadku. Opłata wynosi 50 zł.

Ale. Wiele osób zapomina, iż- w sytuacji gdy w jednym wniosku wnosisz o stwierdzenie nabycia spadku po kilku osobach, to już nie będzie 50 zł., a wielokrotność tej kwoty – w zależności od tego, po ilu osobach sąd ma stwierdzić nabycie spadku. Jeśli więc np. w jednym piśmie wnosisz aby sąd stwierdził nabycie spadku zarówno po babci, jak i po dziadku to trzeba będzie zapłacić 2 razy po 50 zł.

To wydawałoby się proste.

Ale teraz :

Czasami orzeczenie sądu I instancji nie zawsze jest takie, jak sobie tego życzyłeś.

Czasem takie własnie  – wydawałoby się proste – sprawy o stwierdzenie nabycia spadku stają się “nagle” bardzo złożone, kiedy niespodziewanie pojawi się kilka testamentów, które miał sporządzić spadkodawca.

W takich sytuacjach zazwyczaj osoba niezadowolona z treści orzeczenia wnosi apelację, która rozpatruje sąd II instancji.

I od apelacji też trzeba uiścić opłatę.

W sprawach procesowych bardzo często jest tak, iż opłata od apelacji jest taka sama, jak opłata od pozwu (ewentualnie uzależniona od wartości przedmiotu zaskarżenia)

W sprawie o stwierdzenie nabycia spadku jest trochę inaczej : tzn. opłata od apelacji jest stała, ale… inna niż od wniosku rozpoczynającego postępowanie w takiej sprawie.

Opłata od apelacji w sprawie o stwierdzenie nabycia spadku wynosi 100,-zł.

(o samych opłatach i skutkach ich braku przypomnę jeszcze w osobnym wpisie)

Dla zainteresowanych:

podstawa prawna : art. 49 i 50 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych.

 

I teraz : kolejna ważna kwestia:

Do tej pory opłaty w takiej wysokości najczęściej były opłacane przy pomocy znaków opłaty sądowej.

Takie rozwiązanie było dość wygodne i praktyczne.

(tym bardziej, iż są właśnie znaki sądowe o takich nominałach)

Tak było, ale to nie znaczy, że tak będzie zawsze.

To znaczy opłaty pozostaną, ale wkrótce nie będzie już można uiszczać tej opłaty naklejając znaki sądowe na pismo.

Wkrótce – czyli od 1. lipca bieżącego roku.

Pozostanie oczywiście możliwość dokonania płatności w kasie sądu, albo przelew na właściwy rachunek bankowy.

Jak coś “znika”, to zazwyczaj pojawia się też coś nowego. Tak też będzie tym razem. Ale o tym… oczywiście w kolejnym wpisie.:)

Są takie sprawy, w których przedawnienie nie ma większego znaczenia. Do takich spraw należy np. sprawa o stwierdzenie nabycia spadku. Wniosek do sądu w sprawie o stwierdzenie nabycia spadku możesz złożyć zawsze – nawet po 10 czy 15 latach po śmierci spadkodawcy. Nie w każdej sprawie jednak tak jest. W niektórych sprawach – zwłaszcza w sprawach o zapłatę jest inaczej. Jeśli będziesz zbyt długo zwlekał z wniesieniem pozwu do sądu musisz liczyć się z tym, iż gdy już złożysz pozew do sądu  do sądu, druga strona podniesie, iż roszczenie jest przedawnione. i niestety najprawdopodobniej przegrasz całą sprawę i będziesz musiał ponosić koszty związane z tą sprawą. W prawie spadkowym do takich właśnie spraw należy sprawa o zachowek. I dość często osoba, która chce złożyć pozew do sądu, pyta mnie: “czy moje roszczenie na pewno jest już przedawnione”?

Wiele osób oczekuje prostej odpowiedzi : “tak” lub “nie”.

Ale to nie jest takie proste.

Wiele osób już wie, iż obecnie termin przedawnienia w takich sprawach to 5 lat.

Ale… wciąż budzi wątpliwości to, jak liczyć ten termin.

Inaczej jest przy dziedziczeniu testamentowym, a inaczej gdy żadnego testamentu nie było:

Jeśli spadkodawca zostawił testament to:

roszczenie uprawnionego z tytułu zachowku przedawnia się z upływem lat pięciu od ogłoszenia testamentu.

Tak stanowi przepis art. 1007 par. 1 kodeksu cywilnego – gdyby ktoś pytał o podstawę prawną.

A ogłoszenie testamentu następuje przecież zawsze (znacznie) później niż data otwarcia spadku (czyli data śmierci spadkodawcy)

To wydaje się być jasne. Jednak, jak powtarzam, każda sytuacja jest inna.

Przecież spadkodawca mógł zostawić kilka testamentów – i co wtedy?

A z różnych względów w określonej dacie ogłoszony został tylko jeden z nich.

Sam widzisz – to wcale nie jest takie oczywiste.

W przypadku dziedziczenia ustawowego też pojawiają się wątpliwości (no a jak mogłoby być inaczej??) i kwestie, o których nie wszyscy wiedzą.

Wiele osób już wie, iż zawezwanie drugiej strony do próby zawarcia ugody przed sądem przerywa bieg przedawnienia.

(i nie, to naprawdę nie to samo, co wezwanie do zapłaty wysłane bezpośrednio do zobowiązanego do zapłaty)

Ale dziś nie o tym, gdyż o wezwaniach do zapłaty i zawezwaniach do próby ugodowej już wspominałam.

O tym, że nie tylko zawezwanie do próby ugodowej przerywa bieg przedawnienia tez wspominałam,  ale jeśli już poruszamy temat przedawnienia, to nie sposób do tego nie powrócić.

Otóż w uchwale z dnia 10.10.2013 r. Sąd najwyższy wyraźnie wskazał, iż :

“złożenie przez uprawnionego do zachowku wniosku o stwierdzenie nabycia spadku na podstawie ustawy przerywa bieg terminu przedawnienia jego roszczenia o zachowek należny od spadkobiercy ustawowego”.

(sygn. akt : III CZP 53/13)

O samej uchwale i jej uzasadnieniu jeszcze napisze, ale warto o niej pamiętać.

I tak jak wspomniałam:

Naprawdę niezbyt często zdarzają się pytania, na które można po prostu odpowiedzieć jednym słowem “tak” lub “nie” i już.

Ja – zanim odpowiem na tytułowe pytanie – zadaję dużo pytań – m. in. czy była sprawa o stwierdzenie nabycia spadku, kiedy, kto wnosił taki wniosek do sądu…

 

A jak już dojdzie do przerwania biegu przedawnienia, to biegnie on na nowo.

I wtedy – jak się domyślasz – odpowiedź na pytanie postawione w tytule wpisu może być dla ciebie bardzo zadowalająca.

 

Wnioski:

Nawet jeśli minęło 5 lat od daty śmierci spadkodawcy, może tak być, iż roszczenie o zachowek jeszcze przedawnione nie będzie.

Jeśli jednak jesteś uprawniony do zachowku: nie zwlekaj zbyt długo. Sprawa i tak trochę potrwa w sądzie, a im szybciej złożysz pozew, tym szybciej sąd rozpocznie procedowanie. (jeśli problemem jest to, iz nie masz możliwości uiszczenia opłaty sądowej, rozważ złożenie wniosku o zwolnienie od kosztów)

W sprawie o zachowek możesz działać sam, ale przed wniesieniem pozwu rozważ skonsultowanie się z doświadczonym adwokatem lub radcą prawnym.

Małżonek nie jest jedynym…

Są takie tematy, które wracają w pytaniach z zadziwiającą regularnością. Wspominałam już o tym kilka razy, a i tak wciąż wiele pytań i komentarzy tego dotyczy. A mowa tu o … dziedziczeniu w sytuacji bezdzietnych małżeństw.

Krótko: kiedy małżonkowie nie mają dzieci (a nie mają z różnych powodów, czasem po prostu rzecz dotyczy młodych ludzi, którzy dopiero dzieci planowali) to nie jest tak, iż ten żyjący małżonek jest jedynym spadkobiercą.

Oprócz żyjącego małżonka dziedziczy też rodzina tego zmarłego małżonka (w pierwszej kolejności rodzice, następnie rodzeństwo)

Dla zainteresowanych – dokładnie określa to art. 932 i 933 kodeksu cywilnego.

Czy to jest sprawiedliwe? – może ktoś zapytać.

No cóż, odpowiedź może być tylko jedna “to zależy” (chyba nie spodziewałeś się innej, prawda?)

Może tak być, iż młodzi małżonkowie zawdzięczają powstanie swojego majątku właśnie rodzicom.

Zdarza się też i tak, iż rodzice w ogóle w niczym nie pomagali (czasem nawet nie wyrażali akceptacji co do osoby współmałżonka swojego ukochanego dziecka), a małżonkowie do wszystkiego doszli własną, ciężką pracą.

Zdarza się (a wiem, co mówię) iż małżonkowie, którzy nie mają jeszcze dzieci prowadzą wspólnie firmę, zaciągają kredyty, zawierają umowy, zatrudniają ludzi…

Domyślasz się chyba, iż w takiej sytuacji brak testamentu może okazać się (delikatnie rzecz ujmując) nieco kłopotliwy?

Nie mówię tu już o “zwykłej” sytuacji, gdy młodzi małżonkowie kupują wspólnie nieruchomość i w następstwie dziedziczenia ustawowego żyjący małżonek zostaje współwłaścicielem domu wraz z rodzicami zmarłego męża czy żony.

Jak widzisz – różnie bywa.

Jednak tak czy inaczej : w przypadku małżeństw bezdzietnych nie jest tak, iż jedynym spadkobiercą będzie żyjący małżonek.

(co do zasady, wyjątek to sytuacja, gdy zmarły małżonek nie pozostawił rodziców/rodzeństwa/dzieci rodzeństwa – art. 933 par. 2 k.c.)

Ale jest też dobra wiadomość.

Dziedziczenie ustawowe ma miejsce wtedy, gdy nie ma testamentu.

Tak więc dobrze przemyślany testament może być naprawdę dobrym pomysłem.

(Wiem, jesteś młody, nie myślisz absolutnie o tym, że “coś mogłoby się stać”)

Nie wiem co będzie najlepszym rozwiązaniem w Twojej sytuacji.

Ale wiem jedno: dobrze jest się zastanowić “co by było gdyby” i w razie gdy dojdziesz do wniosku, że jednak dobrze by było coś zrobić, to po prostu to zrób.

I jeszcze jedno: testamentów nie pisze się “raz na zawsze”.

Kolejna dobra wiadomość:

Jeśli zmieni się Twoja sytuacja życiowa, zawsze będziesz mógł testament odwołać czy napisać nowy.

Wpisy na blogu są aktualne, ale…

Pisałam ostatnio, iż blog istnieje już 5 lat (teraz to nawet już ponad 5 lat). Przyznasz, że to całkiem sporo czasu?

Każdy wpis powstaje w oparciu o przepisy, które obowiązują w dacie powstawania i publikacji wpisu:)

Przepisy zmieniają się jednak dość często – i już nawet kilka miesięcy po opublikowaniu wpisu mogą mieć inne brzmienie.

O wszystkich zmianach staram się pisać na bieżąco.  (w miarę możliwości staram się aktualizować wpisy. Jednak. Wciąż jeszcze mam do czynienia ze sprawami, w których spadkodawca zmarł przed 2015 r.

Najważniejsza zmiana (jedna z najważniejszych zmian) to ta, iż obecnie zasadą jest przyjmowanie spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Kiedyś – przed październikiem 2015 r. było inaczej i osoby dorosłe co do zasady nabywały spadek wprost. O tej zmianie pisałam choćby w tym wpisie:

Prawo spadkowe. Zmiana przepisów. Nowe przepisy już są.

 

Kiedyś inne były też przepisy dotyczące dziedziczenia ustawowego – tzn. przed 2009 r. krąg spadkobierców ustawowych był węższy, co oznacza, iż kiedyś szybciej do dziedziczenia dochodziła gmina (Skarb Państwa)

Z początkiem 2007 r. bardziej przyjazne dla osób dziedziczących po najbliższych krewnych stały się przepisy podatkowe (ustawa o podatku od spadku i darowizn)

Tu na szczęście nie było dużego problemu, gdyż blog istnieje od lutego 2013 r. 🙂

(tylko że tak: wciąż mam do czynienia ze spadkami otwartymi nawet i jeszcze przed 2000 r.)

Wniosek: przepisy obowiązujące obecnie to jedno, a przepisy obowiązujące w dacie otwarcia spadku to drugie.

Zmiany przepisów to jeszcze jeden powód, dla którego warto przed podjęciem działań prawnych w swojej sprawie porozmawiać z adwokatem czy radcą prawnym, który ma doświadczenie w danej dziedzinie prawa i z pewnością będzie w stanie ustalić jakie dokładnie przepisy będą mieć zastosowanie w twojej sprawie.

Ślub niczego nie zmienia

Naprawdę. Zanim zaprzeczysz, doczytaj proszę do końca – wpis nie będzie z kategorii tych bardzo obszernych. Żeby już Cię uspokoić –  nie chodzi mi o to, że ślub niczego nie zmieni w Twoim życiu. Bo jeśli tak patrzymy na sprawę, to pewnie zmiana będzie spora. I nie mam tu nawet na myśli tego, iż powstanie ustrój wspólności ustawowej (której tu ustrój będziesz mógł wyłączyć, jeśli podpiszecie u notariusza umowę w przedmiocie ustanowienia rozdzielności majątkowej).

Skoro jednak po ślubie pewne zmiany będą, to skąd ten tytuł? Otóż ślub niczego nie nie zmienia, jeśli chodzi o …

Testament. A dokładnie testament napisany przed ślubem.

Weźmy tu przykład pana Janusza.

Otóż pan Janusz prowadził swój biznes i nawet całkiem nieźle mu to wychodziło.

Pan Janusz – gdy rozpoczynał prowadzenie firmy – był jeszcze kawalerem. Uznał więc, iż dobrze by było napisać testament, aby rozsądnie rozporządzić swoim majątkiem – co też uczynił. A ponieważ chciał zrobić to w sposób pewny i przemyślany, udał się do pobliskiej kancelarii notarialnej. W testamencie wskazał jako spadkobiercę jednego z braci – Zenona, który miał największe pojęcie o prowadzeniu firmy i czasem pomagał mu w kwestiach dotyczących umów i finansów.

Po pewnym czasie pan Janusz poznał poznał panią Halinkę. Okazało się, iż doskonale dogadywali się we wszystkich kwestiach i niedługo potem pan Janusz zdecydował się sformalizować związek.

Pan Janusz był człowiekiem bardzo zajętym i chociaż słyszał, iż ten testament to można zmienić czy odwołać, to nigdy jakoś nie miał czasu na formalności, a w końcu o tym całym testamencie zupełnie zapomniał.

Za to w małżeństwie wszystko układało się pomyślnie, firma się rozwijała – także dzięki temu, iż pani Halinka zainwestowała swoje oszczędności sprzed ślubu (i nawet jeszcze starczyło tych środków na remont zakupionego wspólnie mieszkanka)

Tak więc przyszłość rysowała się w naprawdę jasnych barwach.

[kliknij aby kontynuować…]

Pytanie postawione w temacie wpisu wyda Ci się może trochę niezrozumiałe, czy nawet nie do końca poważne, bo niby dlaczego część pieniędzy stanowiąca majątek spadkodawcy miałaby do spadku nie wchodzić? No i co też miałoby się stać z tymi pieniędzmi gdyby do spadku nie weszły?

O tym właśnie będzie w dzisiejszym wpisie. Jak pewnie wiesz, przepisy dotyczące prawa spadkowego znajdują się w kodeksie cywilnym. Ale. Przepisy dotyczące dysponowania swoim majątkiem na wypadek śmierci znajdziesz też w innych ustawach.   Na przykład w … prawie bankowym.

Nie spodziewałeś się tego, prawda?

(0k, może doskonale znasz te przepisy, a nawet już wdrożyłeś w życie rozwiązanie, które te przepisy przewidują, ale z moich rozmów z klientami wynika, iż wiele osób wciąż nie wie o takiej możliwości)

Tak – generalnie pieniądze spadkodawcy wchodzą do masy spadkowej – niezależnie od tego, gdzie spadkodawca je przechowywał – na rachunku bankowym czy w przysłowiowej skarpetce.

Przejdźmy jednak już do tematu wpisu.

[kliknij aby kontynuować…]

To już 5 lat minęło od kiedy…

Tak, naprawdę to już 5 lat minęło od pierwszego wpisu na tym blogu:)

Pierwszy wpis na blogu pojawił się dokładnie 15.02.2013 r.

Ten pierwszy, historyczny wpis znajdziesz dokładnie tutaj.

Od tego czasu sporo się zmieniło…

Także jeśli chodzi o przepisy: kiedy zaczynałam prowadzić blog w 2013 r. zasadą było przyjmowanie spadku wprost, obecnie co do zasady przyjmuje się spadek z dobrodziejstwem inwentarza. To chyba najważniejsza ze zmian, choć na pewno nie jedyna.

“Pojawiło się” też unijne rozporządzenie w przedmiocie prawa spadkowego.

Zmian było sporo i sporo też wkrótce będzie – w tym ta w mojej ocenie najważniejsza czyli ustawa o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej (czyli bardziej potocznie mówiąc o “dziedziczeniu jednoosobowych działalności gospodarczych”) A to temat bardzo ważny i wprowadzających wiele nowych zupełnie rozwiązań – tak więc będzie na pewno niejeden wpis na ten temat)

Było też na blogu  całkiem sporo wpisów gościnnych…

a ponieważ wpisy te cieszą się – nawet po latach – naprawdę sporym powodzeniem, to… tak, będzie ich więcej.

Całkiem sporo osób polubiło blog na Facebooku

Dziękuję wszystkim, którzy blog polubili.

TAK – jeśli tylko chcesz, wciąż możesz dołączyć do tego licznego grona.

Będzie mi bardzo miło – a Ty znajdziesz tam znacznie więcej ciekawych i wartościowych materiałów niż na samym blogu.

Ja sama nie mogę uwierzyć, że czas tak szybko leci…

Ale cóż : w tej sytuacji mogę tylko napisać, iż kolejne pięciolecie bloga (i tym samym ciężkiej pracy) właśnie się rozpoczyna.

Wkrótce – z tej własnie okazji tj. urodzin bloga – będzie wpis, w którym o blogu i blogowaniu opowiem nieco więcej.

A jeśli chcesz, abym poruszyła na blogu jakieś zagadnienie czy wróciła do omawianego już wcześniej tematu, daj znać w komentarzach.

Historie rodzinne czyli trudne sprawy

Kolejne żony, kolejni mężowie, nieformalni partnerzy, nieślubne dzieci… myślisz, że to jakiś serial, który “idzie” w telewizji od kilku czy nawet kilkunastu lat? Pewnie też, ale nie tylko. Czasem tak wyglądają sprawy, z którymi musi sobie poradzić adwokat.

Każda sprawa to inna historia. A sprawy rodzinne i spadkowe budzą zazwyczaj spore emocje.

(i wierz mi – naprawdę nie zawsze chodzi o pieniądze,a przynajmniej nie tylko o pieniądze)

Emocje wzbudził też jeden z ostatnich wpisów.

(wiadomo – ale gdyby ktoś miał wątpliwości – opisana w artykule sytuacja dotyczy zarówno pań, jak i panów)

I tak:

Była żona/były mąż nie dziedziczy z mocy ustawy. Ale… współmałżonek, z którym pozostajesz w FAKTYCZNEJ separacji, to i owszem – będzie spadkobiercą ustawowym.

powtórzę więc: nie ma znaczenia czy żyjesz ze współmałżonkiem pod jednym dachem, czy też mieszkacie na różnych kontynentach i widujecie się raz na dwa lata (a może mieszkacie w dwóch różnych dzielnicach Warszawy i też widujecie się raz na dwa lata?) tak się też czasami zdarza i ja to rozumiem.

Tylko że:

nawet jak widujecie się raz na trzy lata to i tak małżonek (jak formalnie pozostajecie małżeństwem) będzie spadkobiercą ustawowym.

I nawet jeśli mieszkasz (niezależnie od tego, czy formalnie pozostajesz w małżeństwie) z partnerem czy partnerką od lat i jest to faktycznie najbliższa Ci osoba, to nie będzie (z mocy ustawy) w przyszłości po tobie dziedziczyć. Czyli jeszcze raz: tworzysz/ kupujesz  coś wspólnie z faktycznym partnerem, a spadkobiercą ustawowym będzie i tak małżonek. To już wiesz.

Pewnie pomyślisz, że to niesprawiedliwe, a Ty nic nie możesz z tym zrobić?

Sprawiedliwe czy nie, ale tak już jest.

Tylko (niestety?) nie jest tak, iż nic nie możesz z tym zrobić.

Bo możesz.

1/ jeśli pozostajesz w związku małżeńskim, który od dawna jest tylko formalnością i od lat nic  was nie łączy (a i dzieci zdążyły w tzw. międzyczasie dzieci zdążyły dorosnąć możesz złożyć pozew o rozwód

2/ jeśli z jakiegoś powodu nie chcesz składać pozwu o rozwód, możesz rozważyć PRAWNĄ separację

3/ zawsze możesz napisać testament (prawo spadkowe przewiduje wiele różnych instytucji – np. zapis, zapis windykacyjny i wiele innych)

4/ w pewnych sytuacjach do rozważenia pozostaje rozdzielność majątkowa, ale niestety nie rozwiąże to problemów z dziedziczeniem

5/ a jeśli już masz prawomocny wyrok rozwodowy, to może czas na sprawę o podział majątku?

6/ a wracając do prawa spadkowego: pewnie pamiętasz, co to jest zachowek?

Wiem, jak różne są sytuacje w życiu:

i może akurat:

1/ pozostajesz formalnie w związku małżeńskim, chociaż faktycznie jesteś od dawna w związku z inną osobą

2/ rozwodzisz się, ale sprawa przeciąga się o kolejne miesiące, a konflikt tylko przybiera na sile (a ty już jesteś w nowym związku z inną osobą)

3/ to ty jesteś w związku z osobą, która formalnie pozostaje w związku małżeńskim

4/ w opisanych powyżej sytuacjach prowadzisz “biznes” wspólnie z partnerem czy partnerką

5/ w opisanych powyżej sytuacjach zamierzasz kupić nieruchomość

6/ mieszkasz w domu, który stanowi majątek wspólny partnera czy partnerki i jego/jej współmałżonka i zamierzasz przeznaczyć swoje środki na remont tego domu

7/ mieszkasz w domu, który stanowi majątek wspólny partnera czy partnerki i jego/jej  byłego współmałżonka  – w sytuacji gdy nie było między nimi sprawy o podział wspólnego majątku i zamierzasz przeznaczyć swoje środki na remont tego domu

to mogę apelować tylko o jedno : zastanów się, co by było, gdyby jednak “coś poszło nie tak”.

I jeszcze jedno, to nie wszystkie sytuacje, w których dobrze byłoby się zastanowić.

Jeśli akurat jesteś w tak szczęśliwej sytuacji, iż żyjesz zgodnie z żoną czy mężem i razem wychowujecie małe dzieci, to też się zastanów. W szczególności jeśli prowadzisz działalność gospodarczą. A może w ramach tej działalności zatrudniasz małżonka/ partnera? Albo z żoną czy mężem prowadzisz wspólnie np. spółkę cywilną, albo nawet spółkę z.o.o. Tak, na pewno wszystko będzie dobrze i nic złego się nie stanie. Ale tak na wszelki wypadek zastanów się, co by było gdyby… Ale do tego zagadnienia – tzn. kiedy wszystko jest ok i dlaczego jednak dobrze by było się nawet wtedy zastanowić, wrócę w osobnym wpisie.