Katarzyna Skowrońska

adwokat

Jestem adwokatem. Prowadzę kancelarię adwokacką we Wrocławiu. W swojej praktyce zajmuję się sprawami z zakresu prawa spadkowego. Doświadczeniem zdobytym w trakcie aplikacji adwokackiej oraz na salach sądowych dzielę się z Czytelnikami w ramach tego bloga...
[Więcej >>>]

Konsultacje online +48 601 160 246

Historie z życia wzięte (1)

Katarzyna Skowrońska22 stycznia 20146 komentarzy

Prawo niektórym może wydawać się nudną i oderwaną od życia dziedziną wiedzy…

Nic bardziej mylnego. W szczególności prawo spadkowe i rodzinne to bardzo życiowe działy prawa.

Wpisy z cyklu „historie z życia wzięte” przekonają Cię, że mam rację.

Pisałam już, jak wygląda dziedziczenie w sytuacji bezdzietnych małżeństw…

No to teraz właśnie historia z życia wzięta…

Pan Tadeusz i Pani Zosia byli młodym małżeństwem. Jak wiele młodych małżeństw po ślubie postanowili wziąć kredyt i kupić mieszkanie.

Planowali oczywiście dzieci, ale na razie skupiali się na pracy zawodowej. Po pewnym czasie oboje porzucili pracę w korporacji i założyli własną firmę (założenie spółki okazało się być łatwe, w Internecie są przecież wzory umów i w ogóle wszystko). Jako młode małżeństwo dorabiali się sami  wszystkiego od początku. Chcieli, żeby ich dzieciom kiedyś niczego nie brakowało, a na pomoc ze strony rodziny nie za bardzo mogli liczyć.

Nieduże wydawnictwo z czasem zaczęło całkiem nieźle prosperować. Tadeusz i Zosia zatrudnili więc pracowników, wzięli kredyt na rozwój firmy, pożyczyli też trochę pieniędzy od przyjaciół.

Oczywiście jako młodzi ludzie cieszący się życiem zupełnie nie myśleli o czymś takim jak testament. Bywali nawet często u różnych notariuszy, zawierając różne umowy związane z działalnością spółki, ale ani oni, ani też nikt z ich znajomych o sprawach spadkowych nawet nie myślał. Nigdy więc z tym notariuszem o testamentach jakoś nie porozmawiali.

Pan Tadeusz  miał dość sporą rodzinę. Jego ojciec co prawda od jakiegoś czasu już nie żył, ale Pan Tadeusz miał troje rodzeństwa. Matka Pana Tadeusza mieszkała daleko – w miejscowości oddalonej o jakieś 300 kilometrów – i z tego względu kontakt był nieco ograniczony. Zresztą, pomimo wielu zalet, nie do końca miała ona wiedzę o prowadzeniu firmy i jakoś wspólne tematy szybko się kończyły.

Ze starszą siostrą Pan Tadeusz co prawda nie utrzymywał stałego kontaktu (niestety kiedyś dość mocno pokłóciła się z Zosią) ale za to z najmłodszym bratem często się spotykali i chodzili do pubu oglądać mecze. Najmłodszy brat jeszcze studiował, więc Pan Tadeusz chętnie pomagał finansowo i doradzał bratu. A „średni”  brat? Cóż. Nie miał głowy do nauki. Kilka lat temu wyjechał do Anglii, mieszkał gdzieś pod Londynem, nie myślał o swojej przyszłości (nie to co Pan Tadeusz). W sumie to Pan Tadeusz nie znał nawet jego adresu, kontakt mieli głównie poprzez portale społecznościowe i czasami przez telefon.

Czas szybko leciał… Firma ugruntowała swoją pozycję na rynku i małżonkowie podjęli decyzję, że to właściwy czas na dziecko.

Niestety. Życie pisze czasami nieprzewidziane zupełnie scenariusze. Pewnego jesiennego, deszczowego dnia Pan Tadeusz zginął w wypadku samochodowym.

Kilka tygodni po tym wydarzeniu Pani Zosia poszła do prawnika i usłyszała od niego, że …

W czym mogę Ci pomóc?

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez adwokat Katarzyna Skowrońska w celu obsługi przesłanego zapytania. Szczegóły: polityka prywatności.

    { 6 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

    Krzysztof 22 stycznia, 2014 o 23:21

    ….po panu Tadeuszu połowę majątku dziedziczy ona jako żona, 1/4 matka, a każde z trojga rodzeństwa po 1/12. Rzeczywiście, dla pani Zosii to niezbyt komfortowa sytuacja, zwłaszcza jeśli chodzi o udziały w spółce.

    Odpowiedz

    Kasia 23 stycznia, 2014 o 08:44

    Taka historia wcale nie musi mieć smutnego finału. Jednak należy pamiętać o zabezpieczeniu rodziny. Jak pokazuje przytoczona historia nawet w młodym wieku.

    Odpowiedz

    Katarzyna Skowrońska 24 stycznia, 2014 o 10:11

    Finał nie musi być smutny. Ale byłby o wiele prostszy, gdyby np. małżonkowie ci pomyśleli o testamentach
    (tym bardziej, iż w testamencie można obecnie “zapisać” konkretne rzeczy dla konkretnych osób).
    No i oczywiście pozostaje kwestia dziedziczenia długów…

    Odpowiedz

    Marcin Bartyński 31 stycznia, 2014 o 08:20

    Jeżeli małżonkowie prowadzili spółkę z o. o., mogli też pomyśleć o wprowadzeniu do umowy spółki postanowień ograniczających wstąpienie do spółki spadkobierców: http://jak-zalozyc-spolke.blogspot.com/2013/11/ograniczenie-dziedziczenia-udziaow-w.html

    Odpowiedz

    Katarzyna Skowrońska 31 stycznia, 2014 o 10:35

    No właśnie o to chodzi: mogli pomyśleć… O dziedziczeniu udziałów w spółce z o.o. będzie przynajmniej
    kilka wpisów, dobrze napisana umowa to naprawdę ważna sprawa.

    Odpowiedz

    urszula 28 lutego, 2015 o 20:11

    w trakcie postepowania spadkowego zona dowiedziala sie ze mieszkanie zakupione przez jej meza nabyla kochanka ….

    Odpowiedz

    Dodaj komentarz

    Na blogu jest wiele artykułów, w których dzielę się swoją wiedzą bezpłatnie.

    Jeśli potrzebujesz indywidualnej pomocy prawnej, napisz do mnie :)

    Przedstaw mi swój problem, a ja zaproponuję, co możemy wspólnie w tej sprawie zrobić i ile będzie kosztować moja praca.

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Kancelaria Adwokacka adwokat Katarzyna Skowrońska w celu obsługi komentarzy. Szczegóły: polityka prywatności.

    Poprzedni wpis:

    Następny wpis: