Slider

Co jeszcze można odziedziczyć?

Pewnie myślisz, że znowu będzie o długach? Można odziedziczyć dom, samochód, biżuterię, udziały w spółce z o.o., tak – można odziedziczyć też i długi. Ale… co jeszcze można odziedziczyć? Może o tym wiesz, jeśli śledzisz orzecznictwo. A może będzie to dla Ciebie całkowite zaskoczenie. Żeby zwiększyć w tym momencie twoją uwagę: ma to związek z prawem karnym.

Co prawda prawem karnym zajmuję się w zdecydowanie mniejszym stopniu, niż prawem cywilnym, ale takie orzeczenie absolutnie nie mogło ujść mojej uwadze.

Ale zacznijmy od początku:

W kodeksie karnym jest taki artykuł 46 par. 1, zgodnie z którym:

„W razie skazania sąd może orzec, a na wniosek pokrzywdzonego lub innej osoby uprawnionej orzeka, stosując przepisy prawa cywilnego, obowiązek naprawienia w całości albo w części, wyrządzonej przestępstwem szkody lub zadośćuczynienia za doznaną krzywdę”

Zauważyłeś ten fragment: „stosując przepisy prawa cywilnego”? Pomimo, iż przepis ten znajduje się w kodeksie karnym?

Nie jest tu moim zamiarem przedstawianie różnych teorii w przedmiocie tego, jak ten obowiązek jest postrzegany i opisywany „w doktrynie” czyli co na ten temat sądzą autorzy podręczników prawniczych – gdyż jak się pewnie domyślasz: zdania są podzielone.

Może więc być tak, iż sąd karny zasądzi na rzecz pokrzywdzonego określoną kwotę.

Niestety zdarza się też i tak, iż odpowiedzialny za powstanie tej szkody obowiązku naprawienia szkody nie wykona (niestety bywa i tak). Co więcej zdarza się, iż taki sprawca szkody (oczywiście po prawomocnym  zakończeniu sprawy przed sądem) po prostu umrze. I co wtedy? Co z tym naprawieniem szkody?

O tym co w takiej sytuacji wypowiedział się Sąd Najwyższy w jednym z ostatnich wyroków:

Otóż z wyroku tego wynika, że spadkobiercy dziedziczą po spadkodawcy obowiązek naprawienia szkody wyrządzonej na skutek przestępstwa.

Zobaczmy, co Sąd Najwyższy stwierdził w uzasadnieniu tego wyroku:

[kliknij aby kontynuować…]

Przedawnienie. Przerwanie biegu przedawnienia.

Mądrzy ludzie mówią „śpiesz się powoli” i mają w sumie rację. Jest jednak małe ALE. Jeśli jesteś uprawniony do tego, aby od innej osoby dochodzić pewnej kwoty pieniędzy to może jednak lepiej będzie się pośpieszyć. Jeśli zbyt długo będziesz się zastanawiać, albo po prostu zapomnisz o całej sprawie to niestety – może zdarzyć się tak, iż roszczenie się przedawni.

Uwaga: rzecz dotyczy przede wszystkim spraw o zapłatę – w realiach prawa spadkowego… tak, zgadłeś dotyczyć będzie przede wszystkim zachowku.

Roszczenie o zachowek – czyli o zapłatę określonej sumy pieniężnej podlega przedawnieniu : tak jak większość spraw o zapłatę i zupełnie inaczej niż sprawa np. o dział spadku czy zniesienie współwłasności.

Zawsze może być też i tak, że ktoś zapomni czy nawet po prostu nie wie, że może wystąpić z roszczeniem o zapłatę. No i nagle „za pięć dwunasta” orientujesz że jest miałeś/masz roszczenie o zapłatę… A jednocześnie wiesz, że z różnych względów pozostałe „pięć minut” nie wystarczy na napisanie i wniesienie do sądu pozwu o zapłatę.

Wiesz już, że dobrze jest przed wniesieniem pozwu wystąpić do drugiej strony z wezwaniem do zapłaty.

Piszesz więc takie wezwanie wprost do drugiej strony i …

nie osiągasz celu. Druga strona dobrowolnie nie płaci, a roszczenie się przedawnia.

Nie tak to działa, wezwanie do zapłaty wnieść owszem można i sama często od tego zaczynam całą procedurę  dochodzenia roszczenia, ale…

„na taką okazję” przepisy przewidują troszkę inną instytucję.

Chodzi też o wezwanie (a właściwie dokładnie rzecz ujmując o „zawezwanie”)

Zawezwanie do próby ugodowej.

Takie pismo wysyłasz nie do strony przeciwnej, tylko do sądu.

(sądu rejonowego według ogólnej właściwości drugiej strony – tak na marginesie: pamiętasz, jak kiedyś pisałam, iż w sprawach o zapłatę właściwość sądu zależy od kwoty jakiej się domagasz? I tak w istocie jest, tylko akurat takie zawezwanie do próby ugodowej to coś jednak troszkę innego niż pozew – dlatego niezależnie od tego, o jaką kwotę chodzi wysyłasz takie pismo do sądu rejonowego)

O tym jak dokładnie takie pismo wygląda napiszę innym razem.

Teraz zapamiętaj : wezwanie do zapłaty wysłane do osoby, od której chcesz dochodzić swojego roszczenia to jedno, a pismo skierowane do sądu i nazwane „zawezwanie do próby ugodowej” to drugie. I tylko to drugie ma taką właściwość, iż przerywa bieg przedawnienia.

Czy są jeszcze inne czynności, których skutkiem także jest przerwanie biegu przedawnienia?

Tak, ale o tym w innym wpisie:)

Może jesteś ciekawy czy wskutek wniesienia takiego pisma do sądu faktycznie dochodzi do zawarcia ugody przed sądem?? No cóż, czasem się to faktycznie zdarza, ale takie przypadki nie są częste (zawsze można mieć nadzieję, ale tak z praktyki mogę powiedzieć, iż lepiej jednak powoli oswajać się z myślą o wnoszeniu pozwu do sądu)

Tak jak napisałam samo zawezwanie do próby ugodowej będzie przedmiotem osobnego wpisu, ale gdybyś właśnie zamierzał takie pismo do sądu wnosić: pamiętaj o opłacie. Pamiętaj też, iż kiedyś opłata zawsze wynosiła 40 zł – niezależnie od tego, jaką kwotę wskazywałeś w takim piśmie. Teraz (jak się już pewnie domyślasz) jest inaczej. W przypadku większych kwot (konkretnie większych niż 10.000 zł.) musisz liczyć się z troszkę większym wydatkiem – konkretnie kwotą 300 zł.

Zrzeczenie się dziedziczenia

Zrzeczenie się dziedziczenia to jeden z tych tematów, które dość regularnie powracają w pytaniach od czytelników. Niestety większość czytelników interesuje się taką opcją w sytuacji gdy spadkodawca zmarł. Mam nadzieję, że ten wpis coś zmieni w tej kwestii.

A wtedy (tj. po śmierci spadkodawcy) … zrzeczenie się dziedziczenia nie będzie już możliwe! (tak – zrzeczenie się dziedziczenia nie będzie już możliwe, co najwyżej będziesz mógł spadek odrzucić, ale akurat nie o to tu chodzi.)

Zrzeczenie się spadku to umowa (a żeby umowa była skutecznie zawarta, obie osoby muszą się na coś godzić i umowę podpisać – wiem, pewnie brzmi to jak coś zupełnie oczywistego. W takiej umowie przyszły spadkobierca zrzeka się dziedziczenia po przyszłym spadkodawcy.

To teraz jeszcze raz : umowa wymaga zgodnych oświadczeń stron, które zawierają taką umowę. 

Czyli:  nie wystarczy, iż jedna osoba – nawet w formie pisemnej oświadczy iż „zrzeka się dziedziczenia” po innej osobie.

Co więcej : NIE wystarczy, iż dwie osoby spiszą taką umowę na kartce papieru.

Umowa o zrzeczenie się dziedziczenia wymaga dla swojej skuteczności formy aktu notarialnego; co oznacza iż obie strony muszą stawić się w kancelarii notarialnej. (tak, inaczej taka umowa nie będzie ważna)

Czy taka umowa ma sens?

Owszem, w wielu przypadkach jak najbardziej – i zaraz wyjaśnię na przykładzie dlaczego.

Zdarza się tak, iż starsze wiekiem osoby, osoby w tzw. średnim wieku mające własne dzieci, decydują się na zawarcie małżeństwa. Każda z tych osób ma nie tylko swoje dzieci, ale też i swój zgromadzony przez lata majątek. I chce mieć pewność, że po jej śmierci cały majątek odziedziczą tylko dzieci.  Oczywiście, każdy może napisać testament, ale… tak : zapewne takie hasła jak „wydziedziczenie” czy „zachowek” gdzieś się tam już nieśmiało pojawiły z tyłu głowy.

Czy to jedyna sytuacja, w której rozważenie takiej umowy jest celowe?

Otóż nie, ale do kwestii jeszcze powrócę w jednym z kolejnych wpisów, omawiając sytuację zawarcia takiej umowy pomiędzy rodzicem a jednym z kilkorga dzieci.

Testament to dobry pomysł, ale nie zawsze napisanie testamentu wystarczy, aby osiągnąć dokładnie taki skutek, o jaki Ci naprawdę chodzi.

To o czym piszę – czyli umowne zrzeczenie się dziedziczenia – dotyczy dziedziczenia ustawowego.

Czyli : jeśli zdecydujesz się na zawarcie np. ze swoim małżonkiem takiej umowy, nie ma przeszkód abyś dla tego własnie małżonka przeznaczył coś w testamencie. (jak pewnie pamiętasz jest coś takiego jak zapis czy zapis windykacyjny)

(dlatego własnie piszę o tzw. planowaniu spadkowym i mówię: spokojnie się zastanów, co jest Twoim celem.)

Tylko pamiętaj : jest to umowa i to umowa wymagająca dla swojej ważności formy aktu notarialnego

(od razu mogę Cię uspokoić – nie kosztuje to wcale majątku; naprawdę- a jak nie wierzysz to po prostu zadzwoń do kancelarii notarialnej w swoim miejscu zamieszkania)

Czy w Twoim przypadku będzie to najlepsze rozwiązanie?

Tego nie wiem – ale teraz kiedy już wiesz, na czym polega zrzeczenie się dziedziczenia, możesz to rozważyć (jeśli chcesz, abym pomogła Ci w tych rozważaniach, napisz do mnie- adres mailowy znajdziesz na podstronie kontakt)

Może masz naprawdę nietypową sytuację, a może tylko tak Ci się wydaje? 🙂

Pomyśl i sam zdecyduj co stanie się w przyszłości z Twoim majątkiem.

Może się na pierwszy rzut oka wydawać, że te sprawy pozostają bez żadnego powiązania. Bo co wspólnego może mieć sprawa o ustanowienie rozdzielności majątkowej między małżonkami (zwłaszcza o ustanowienie rozdzielności z datą wsteczną) z prawem spadkowym?

Na początek mała dygresja: rozdzielność majątkowa między małżonkami powstaje z mocy prawa w dacie uprawomocnienia się wyroku rozwodowego. Jest jednak możliwość, aby strony ustanowiły taką rozdzielność w drodze umowy, a jeśli to jednej ze stron bardzo zależy na rozdzielności majątkowej- jest możliwość wystąpienia do sądu, aby to sąd w swoim orzeczeniu taką rozdzielność majątkową ustanowił. W określonych sytuacjach (tak – to dość trudne sprawy, nie jest łatwo uzyskać takie rozstrzygnięcie i bardzo ważne jest postępowanie dowodowe, ale to na marginesie) jest możliwość, aby domagać się ustanowienia tej rozdzielności z datą wsteczną.

Sprawy o ustanowienie rozdzielności majątkowej mogą niestety trwać dość długo. Może się zdarzyć, iż w trakcie trwania takiej sprawy jeden z małżonków umrze. Pozostaje wtedy pytanie co sąd powinien zrobić z taką sprawą? „Zakończyć” (umorzyć) bo przecież jej prowadzenie nie ma już w tej sytuacji żadnego sensu? Jeśli tak pomyślałeś, to zapoznaj się z jednym z niedawno wydanych orzeczeń przez Sąd Najwyższy.

Bo taka właśnie sytuacja naprawdę miała miejsce. Była w toku sprawa o ustanowienie rozdzielności majątkowej z datą wsteczną i przed uprawomocnieniem się orzeczenia pozwany zmarł.

W takiej sytuacji sąd postanowił umorzyć sprawę. Rozstrzygnięcie to zostało jednak zaskarżone i w sprawie wypowiedział się Sąd Najwyższy. [kliknij aby kontynuować…]

Sprawa o zachowek to sprawa o …

O zachowku było już na blogu wiele artykułów. I kilka jeszcze będzie w najbliższym czasie – w szczególności o doliczaniu darowizn do masy spadkowej – bo o to właśnie najczęściej pytają czytelnicy. Ale dziś krótko – na rozgrzewkę po wakacyjnej przerwie. (na marginesie: wakacje zawsze są za krótkie)

Sprawa o zachowek jest sprawą o zapłatę określonej sumy pieniężnej.

Wpis ten jest odpowiedzią na pytanie jednego z czytelników, a mianowicie o to, czy w takiej sprawie można wnosić o to, aby sąd nakazał pozwanemu np. wydanie rzeczy, która stanowiła przedmiot umowy darowizny uczynionej przez spadkodawcę?

(jeśli np. przedmiotem darowizny była kolekcja cennych obrazów, to nie można wnosić o to, aby sąd nakazał pozwanemu wydanie określonego obrazu – nawet jeśli jego wartość odpowiada kwocie należnego zachowku)

Teraz już pewnie jest jasne: w sprawie o zachowek należy wnosić o zasądzenie od pozwanego określonej kwoty pieniężnej.

Taki stan rzeczy ma swoje konsekwencje – np. właściwość sądu czy też wysokość opłaty sądowej.

(sprawa o zachowek rozpatrywana jest w trybie procesowym i wnosząc pozew należy uiścić opłatę w wysokości 5 % wartości przedmiotu sporu- a więc im wyższej kwoty domagasz się jako powód od pozwanego, tym wyższą opłatę będziesz musiał zapłacić)

Pisałam też, że w sprawie o zachowek jest możliwość zawarcia ugody przed sądem (a także przed mediatorem, jeśli strony zdecydują się na mediację) Tak – pisałam że ugoda to dobry pomysł i oczywiście to podtrzymuję. Jest tak także dlatego, iż jeśli strony są w stanie dojść do porozumienia, ugoda pozwala na znacznie większą elastyczność.

Roszczenie o zachowek ulega przedawnieniu. Zupełnie tak samo, jak większość roszczeń o zapłatę. 🙂 czy jednak zawsze roszczenie w sprawie o zachowek będzie przedawnione po upływie 5 lat? Jednym z częściej zadawanych pytań jest … „czy jeszcze mogę wystąpić o zachowek, czy już jest na to za późno?”

Tymczasem…. właśnie nie wiedzieć kiedy „zrobiły się” wakacje. Co prawda póki co lato jakoś do najcieplejszych nie należy, ale zawsze pozostaje nadzieja, że będzie lepiej (czy jest w ogóle ktoś, kto nie lubi lata?)

Ale zanim jeszcze nadejdzie długo wyczekany urlop – zapowiadany wpis dotyczący właśnie przedawnienia.

Pisałam kiedyś jak wygląda przedawnienie roszczenia o zachowek, gdy podstawą nabycia spadku jest testament. Chyba nawet podawałam podstawę prawną, czyli art. 1007 k.c.

Wspominałam też, ze temat będzie kontynuowany.

Art. 1007 k.c. (na razie przynajmniej) nie został zmieniony. I dalej jest tam wskazany okres lat 5.

Tyle że jak to często w prawie bywa, wiele kwestii nie jest oczywistych. Sporo przepisów budzi wątpliwości i często potrzebna jest interpretacja Sądu Najwyższego.

Często jest tak, iż o stwierdzenie nabycia spadku ktoś występuje dopiero po upływie kilku lat od daty otwarcia spadku (no dobrze – od daty śmierci spadkodawcy). I bywa tak, że takie sprawy „ciągną się” w sądzie dość długo.

Bywa tez i tak, iż w/po sprawie o stwierdzenie nabycia spadku okazuje się, iż w masie spadkowej nic praktycznie nie ma. Może tak być, gdy spadkodawca jeszcze za życia rozporządził swoim majątkiem zawierając umowy darowizny.

Tak, gdy spadkodawca „porozdawał” majątek za życia, prawdopodobnie uprawniony będzie mógł wnosić pozew o zachowek.

(jak zawsze – są tu „kruczki i wyjątki”, bo czasem może mieć znaczenie kiedy ta darowizna miała miejsce, ale dziś nie o tym)

[kliknij aby kontynuować…]

Czy można odrzucić spadek zanim…

„Jak odrzucić spadek”-  tak, to często zadawane pytanie. Jeśli kiedyś będzie zakładka FAQ, to pytanie na pewno się tam znajdzie.

Odrzucanie spadku to jeden z najbardziej popularnych wątków na blogu.

(kiedyś – gdy zasadą było przyjmowanie spadku wprost, a nie jak dziś- z dobrodziejstwem inwentarza) był to wątek nawet jeszcze bardziej cieszący się powodzeniem niż obecnie.

Tytułem przypomnienia:

spadkobierca może odrzucić spadek w terminie 6 miesięcy – od daty kiedy dowiedział się o swoim powołaniu do spadku. Odrzucić spadek można także w kancelarii notarialnej. Opłata nie jest wygórowana, ale trzeba np. pamiętać o terminie.

Dziedziczenie ustawowe następuje według określonej kolejności.  Jeśli powołany w pierwszej kolejności do dziedziczenia odrzuci spadek, powołani w dalszej kolejności mogą podjąć decyzję czy spadek ten przyjmują, czy też nie.

Ale… całkiem często spadkobiercy powołani w dalszej kolejności pytali mnie, czy mogą odrzucić spadek zanim zrobią to osoby powołane do dziedziczenia w pierwszej kolejności – aby „mieć to z głowy” i w przyszłości już nie zawracać sobie głowy pilnowaniem terminów. Co dla nich byłoby wygodne, bo i tak są przekonani do decyzji o  odrzuceniu spadku. Zdarza się też i tak, ze np. taki spadkobierca powołany w dalszej kolejności zamierza na dłuższy czas wyjechać za granicę i nie chciałby w przyszłości być niepokojony spisami inwentarza po dalszym krewnym – po prostu chciałby spadek odrzucić i „raz na zawsze” mieć z tym spokój.

Tylko… nie ma w przepisach prawa spadkowego jasnego wskazania, czy na pewno takie odrzucenie spadku „na zapas”, z ostrożności, przed powołanymi wcześniej spadkobiercami na pewno będzie skuteczne.

A ponieważ powstał problem, ktoś będzie musiał go rozwiązać.

I tym „kimś” będzie Sąd Najwyższy.

Sąd Najwyższy został niedawno zapytany przez jeden z sądów okręgowych

„czy skutecznym jest złożenie oświadczenia o odrzuceniu spadku przez osobę, w stosunku do której nie rozpoczął jeszcze biegu termin określony z art. 1015 § 1 k.c.?”

I zapewne wkrótce wszystko będzie jasne, a adwokaci nie będą już mieć wątpliwości doradzając w tej kwestii swoim klientom 🙂

To dobra wiadomość, że Sąd Najwyższy wyjaśni tę kwestię. Sama wielokrotnie  miałam wątpliwości w tym temacie, a zdania notariuszy były podzielone.

Oczywiście, jak tylko Sąd Najwyższy odpowie, od razu napiszę o tym na blogu.

I jeszcze jedno : ja osobiście mam nadzieję, że Sąd Najwyższy odpowie na to pytanie twierdząco.

(tzn. że takie oświadczenie złożone „przed terminem” jest ważne i wywołuje skutki prawne)

(dla zainteresowanych – sygnatura akt: III CZP 48/17)

Blog o prawie spadkowym ma już ponad 4 lata.

To całkiem dużo, jak na blog o prawie. A i przez ten czas artykułów uzbierało się całkiem sporo.

Ponieważ piszę artykuły po to, aby ktoś je czytał, postanowiłam sprawdzić, które z artykułów cieszą się największym powodzeniem.

Podobno zawsze jest inaczej niż myślisz…

Jednak nie tym razem.W sumie to było mniej więcej tak właśnie, jak myślałam.

Najchętniej czytane są wpisy dotyczące działu spadku:

Dział spadku w sądzie

Wielu spadkobierców czyli dział spadku 

(ten artykuł jest naprawdę popularny, pojawiło się pod nim prawie 300 komentarzy)

 

Jak pewnie wiecie z artykułów na blogu, przed działem spadku najczęściej ma miejsce :

Nabycie spadku

(dla przypomnienia: obecnie może mieć miejsce zarówno w sprawie sądowej, jak i w kancelarii notarialnej, gdzie notariusz sporządza akt poświadczenia dziedziczenia- oczywiście jeśli  spełnione są warunki określone w ustawie Prawo o notariacie)

Dużym zainteresowaniem cieszył się też od początku jego istnienia wpis o tym, co w sytuacji gdy umiera jeden ze współwłaścicieli nieruchomości, a jego spadkobiercy są zupełnie bierni:

Współwłaściciel zmarł, a jego spadkobiercy nic nie robią… 

(dla przypomnienia : nie tylko spadkobiercy mogą złożyć w sądzie wniosek o stwierdzenie nabycia spadku)

 

Dział spadku działem spadku, ale chętnie czytane były także artykuły dotyczące zachowku:

(czyli też tak jak myślałam)

Wszystko, co warto wiedzieć o zachowku

Zachowek, gdy była darowizna

7 rzeczy, o których powinieneś pamiętać pisząc pozew o zachowek

 

W dalszej kolejności do popularnych artykułów należą:

Dziedziczenie ustawowe – małżonek i dzieci 

Dziedziczenie a rozwód i separacja

 

Gdy w październiku 2015 r. zmieniły się przepisy dotyczące przyjmowania spadku często czytany był ten właśnie wpis

Prawo spadkowe – zmiana przepisów

(przypomnę : od czasu zmiany przepisów prawa spadkowego zasadą jest przyjmowanie spadku z dobrodziejstwem inwentarza)

 

Popularnością cieszyły się też wpisy gościnne.

(w sumie to rozumiem,bo też je lubię – a jest ich już na blogu całkiemsporo)

Podsumowaniu wpisów gościnnych poświęcona będzie odrębna notka – już niedługo.

I jeszcze jedno: jeśli jest coś, o czym chciałbyś przeczytać, napisz proszę w komentarzach pod tym wpisem.

Jednoosobowa działalność gospodarcza to bardzo popularna forma prowadzenia biznesu.  Jak większość tych „form” ma wady i zalety.

O zaletach może kiedy indziej. Dziś o wadach. A właściwie o takiej jednej wadzie, o której może nie pomyślałeś. Bo przecież kto myśli o takich kwestiach kiedy – pełen pomysłów i zapału – rejestruje działalność w urzędzie? No kto?

Taka „zwykła” działalność dość mocno różni się od – weźmy np. spółki z o.o.

Pomijając inne różnice, gdy wspólnik spółki z ograniczoną odpowiedzialnością umiera, spółka jako „osobna” osoba prawna istnieje sobie nadal.

A ta ” zwykła działalność”? Tu sprawa wygląda już „nieco” inaczej.

Pewnie słyszałeś, że taka działalność „umiera” wraz z przedsiębiorcą?

(niestety długi, w tym np. niezapłacone wynagrodzenia czy podatki pozostają)

I niestety obecnie bardzo wiele kwestii dotyczących prowadzenia działalności po śmierci przedsiębiorcy jest po prostu … w ogóle nie jest uregulowanych.

Tak – testament czy nawet zapis windykacyjny to dobry kierunek.

Po pierwsze, wielu przedsiębiorców w ogóle o tym nie myśli.

Zastanów się więc, póki to jest możliwe

 

A nawet jeśli przedsiębiorcy  tym myślą to niestety –  sam testament może niestety  nie wystarczyć.

I jeśli chodzi o zapewnienie bezproblemowej kontynuacji prowadzenia firmy, to zazwyczaj nie wystarcza.

Wiadomo – firma to umowy, wierzytelności, zobowiązania, kredyty, zatrudnieni pracownicy…

Pamiętasz – mówiłam już kiedyś, co dzieje się z zatrudnionymi pracownikami w sytuacji gdy przedsiębiorca prowadzący działalność umiera?

(jeśli jednak nie pamiętasz : tak, stosunek pracy wygasa z mocy prawa)

I tak – to inaczej niż w spółce z o.o.

Czasami prowadzenie firmy wymaga (ze względu na charakter działalności) uzyskania różnych koncesji, licencji czy zezwoleń. Ich uzyskanie czasem jest naprawdę niełatwe.

Zastanawiasz się jak ma się ten problem do tematu tego wpisu? Otóż właśnie testament nie wystarczy, gdy „na firmę” były udzielone np. koncesje, licencje czy zezwolenia…

Takie „rzeczy” nie przechodzą przecież automatycznie na następcę prawnego przedsiębiorcy.

Pozostaje jeszcze oczywiście kwestia dostępu do rachunku bankowego, na którym zgromadzone są tzw. środki pieniężne.

I takie drobiazgi, jak np. numer NIP.

[kliknij aby kontynuować…]

Separacja a dziedziczenie

Jak pewnie zauważyłeś, sporo na tym blogu o dziedziczeniu ustawowym (w końcu to blog spadkowy) – w tym o dziedziczeniu po sobie przez małżonków. Orzeczona sądownie separacja ma duży wpływ na dziedziczenie ustawowe.

Co do zasady małżonkowie po sobie dziedziczą.

(oczywiście w sytuacji gdy nie ma testamentu, zgodnie z którym spadkobiercami miałyby zostać inne osoby)

Po rozwodzie (tzn. gdy uprawomocni się wyrok rozwodowy) małżonkowie po sobie nie dziedziczą.

Ale w kro (kodeksie rodzinnym i opiekuńczym) jest jeszcze coś takiego jak separacja.

Sprawy o separację są znacznie rzadziej „na wokandzie” niż sprawy o rozwód, no ale czasem się zdarzają.

I jeśli już zapadnie orzeczenie sądu w przedmiocie separacji (a następnie się to orzeczenie uprawomocni) to małżonkowie nie będą po sobie dziedziczyć z mocy ustawy.

Separacja prawna – tylko w sądzie

Tylko pamiętaj :

separacja prawna to jedno, a tzw. separacja faktyczna to drugie.

Separacja faktyczna – najprościej rzecz ujmując – ma miejsce wtedy, gdy jedna z osób pakuje swoje walizki i na dłuższą chwilę wyprowadza się ze wspólnego mieszkania.

Tyle, że w sensie prawnym niewiele to zmienia.

(wiem, dla drugiej osoby może to być bardzo trudnym przeżyciem i „wywrócić życie do góry nogami” ale nadal pozostajecie małżeństwem ze wszystkimi tego konsekwencjami)

TAK, nawet jak jesteś w ustanowionej prawnie separacji, to możesz wskazać w testamencie małżonka jako spadkobiercę

(albo np. ustanowić na jego czy jej rzecz zapis windykacyjny, ale wtedy trzeba będzie wybrać się do notariusza)

Rzadko bo rzadko, ale czasem to się zdarza.

A jak już o tym dziedziczeniu…

tak, to co jest majątkiem osobistym też wchodzi w skład masy spadkowej:

Dziedziczeniu podlega tez majątek osobisty

I jeszcze coś :

Może być tak, iż jest ustanowiona wyrokiem sądu separacja prawna.

Jednak po pewnym czasie czasie małżonkowie postanawiają do siebie wrócić i „ponownie podjąć wspólne pożycie małżeńskie”.

Nauczeni doświadczeniem wiedzą już „jak żyć”, aby wszystko się układało.

Wyrok dotyczący tej prawnej separacji leży sobie w szufladzie, a małżonkowie wiodą szczęśliwe pożycie.

No i super.

TYLKO że sam fakt powrotu do siebie małżonków po orzeczeniu separacji przez sąd NIE znaczy że to orzeczenie sądu w magiczny sposób „znika” czy traci moc.

Na szczęście można coś z tym zrobić – przepisy przewidują możliwość „zniesienia” tej prawnej separacji.

Jeśli oczywiście uważasz, że w Twojej sytuacji to będzie najlepszym rozwiązaniem.